Siostra Regina ze Zgromadzenia Sióstr Opatrzności Bożej, która
od 17 lat pracuje w przedszkolu i szkole podstawowej na placówce
misyjnej Essiengbot
Zgodnie z wieloletnią tradycją ponad 40 polskich misjonarzy, pracujących w Kamerunie, zebrało się w dniach 23-25 listopada na misji księży marianów w Atoku na wschodzie kraju. W tym roku gośćmi spotkania byli ambasador RP w Nigerii (jest on również akredytowany w Kamerunie) Andrzej Dycha, konsul Marek Klek i konsul honorowy w Kamerunie Mirosława Etoga.
Spotkanie nawiązywało do dwóch ważnych wydarzeń: święta niepodległości 11 listopada i 1050. rocznicy Chrztu Polski. Rozmawiano też o życiu Polaków na obczyźnie i o wszystkim, co tego dotyczy oraz o pracy misjonarzy w całym jej wymiarze.
Ważnymi duchowymi akcentami trzydniowego spotkania były wspólna Eucharystia, której przewodniczył bp Jan Ozga – ordynariusz diecezji Doume Abong-Mbang, konferencja duchowa o. Wojciecha Jeziorowskiego - przełożonego paulinów w Ayos i wspólne modlitwy. Towarzyszyły temu braterska atmosfera, wspólne śpiewy i dzielenie się doświadczeniami misyjnymi.
Kamerun jest tym krajem afrykańskim, w którym pracuje najwięcej polskich misjonarzy – ponad 100. Duże odległości oraz warunki bezpieczeństwa niektórych regionów kraju utrudniają a niekiedy wręcz uniemożliwiają wielu z nich dotarcie na coroczne spotkanie.
Prezydent elekt spotkał się z polskimi misjonarzami
mag / Warszawa / KAI
razem.tv
Za to, że reprezentują Polskę, dając świadectwo wartościom i polskości, opartej na wierze chrześcijańskiej podziękował dziś polskim misjonarzom prezydent elekt Andrzej Duda. Spotkał się z nimi w czwartek wieczorem w Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie, gdzie od wczoraj trwa Wakacyjny Zjazd Misjonarzy.
Wielu katolików przypisuje błogosławionemu Solanusowi Caseyowi pomoc w uzdrowieniu ludziom cierpiącym na choroby. Mary Bartold z DeWitt w stanie Michigan należy teraz do wielu osób, którym udało się to osiągnąć po tym, jak jej dwa guzy zniknęły bez interwencji medycznej, ale dzięki jej nieustającym modlitwom do bł. Caseya.
Ministerstwo Edukacji Narodowej z jednej strony zapewnia, że szkoły powinny być blisko uczniów, a z drugiej – daje ciche przyzwolenie na ich masowe zamykanie. Lubelszczyzna stała się symbolem tej politycznej hipokryzji, bo właśnie tam kurator zgodził się na likwidację większej liczby szkół niż rok wcześniej zlikwidowano w całej Polsce. W województwie mazowieckim do Kuratorium Oświaty w Warszawie wpłynęło 13 wniosków o likwidację szkół. Jednocześnie Ministerstwo Edukacji Narodowej ma wdrażać projekty, które mają rzekomo ratować edukację na wsi. Czym jednak jest to całe spóźnione „ratowanie"? Czy zwykłą zasłoną dymną? Czy naprawdę nie dzieje się nic niebywałego?. Dla setek uczniów i nauczycieli, którzy właśnie dowiedzieli się, że ich szkoła znika z mapy edukacyjnej, jest to zapewne bardzo pocieszające.