Reklama

Historia

Polski Mojżesz

Generał Anders podczas rozmowy z żołnierzami 5. Kresowej Dywizji Piechoty –
fotografia z okresu II wojny światowej

Narodowe Archiwum Cyfrowe

Generał Anders podczas rozmowy z żołnierzami 5. Kresowej Dywizji Piechoty – fotografia z okresu II wojny światowej

„Myśmy mieli swoją polską Księgę Wyjścia i swojego Mojżesza” – mawiał bohaterski kapelan spod Monte Cassino o. Adam Studziński, dominikanin. Słowa te odnosił do urodzonego 130 lat temu gen. Władysława Andersa, który z łagrów sowieckiego piekła wyprowadził armię niewolników i uczynił ich armią zwycięzców.

Władysław Anders przyszedł na świat 11 sierpnia 1892 r. w Błoniu k. Kutna. Od dzieciństwa marzył o karierze wojskowej, co zaowocowało służbą w elitarnym Pułku Dragonów w Kownie, a później w 7. Dywizji Strzelców. Służba w carskiej armii nauczyła go nie tylko wojennego rzemiosła, lecz przede wszystkim nieufności do Rosjan. Po latach okazało się to lekcją zbawienną nie tylko dla niego.

Urodzony w siodle

Gdy Polska odzyskiwała niepodległość, Anders współtworzył jej siłę zbrojną. Jako szef sztabu Armii Wielkopolskiej walnie przyczynił się do powrotu kolebki państwa polskiego do Rzeczypospolitej. Później brawurowo dowodził 15. pułkiem ułanów w walkach z bolszewicką nawałą. Już wtedy mówiono o nim, że jest „urodzony w siodle”. Był z krwi i kości kawalerzystą, co objawiało się nie tylko jego niezwykłą wręcz umiejętnością jazdy konnej, ale przede wszystkim sposobem myślenia. Potrafił „serce przerzucać za przeszkodę”. Nie opuszczały go nigdy wiara i nadzieja. Potrafił nimi zarażać swoich podkomendnych. Jego talenty doceniał marszałek Piłsudski, mimo że w czasie przewrotu majowego Anders stał po przeciwnej stronie barykady. Objął dowodzenie Nowogródzką Brygadą Kawalerii, a po jednej z tzw. gier wojennych w 1934 r. otok jego czapki został ozdobiony wężykiem generalskim.

W kampanii wrześniowej 1939 r. gen. Anders walczył w bitwach pod Mławą, Mińskiem Mazowieckim i Tomaszowem Lubelskim. Podczas przebijania się na tzw. przedmoście rumuńskie wpadł w ręce sowieckie. Trafił na Łubiankę. Jako byłego oficera rosyjskiej armii próbowano go namówić do współpracy, kuszono objęciem wysokich stanowisk w Armii Czerwonej. On jednak kategorycznie odmawiał, co wywoływało wściekłość enkawudzistów. Gdy nie poskutkowały rozmowy, sowieccy oprawcy posunęli się do tortur. Ale i te nie przyniosły efektów. Jak wspominał, przetrwał tylko dzięki wierze w Boga. Kiedy podczas jednego z przesłuchań zerwano mu medalik z Matką Boską, obiecał, że jeśli Opatrzność pozwoli mu przeżyć, dokona konwersji na wiarę rzymskokatolicką. Pochodził bowiem z rodziny ewangelickiej. Słowa dotrzymał, przechodząc na katolicyzm w Ziemi Świętej w 1943 r.

Reklama

Wyjście z domu niewoli

Więzienie opuszczał w momencie szczególnym. Dotychczasowi sojusznicy odpowiedzialni za wybuch wojny, czyli niemiecka III Rzesza i sowiecka Rosja, stali się wrogami. Hitler zdecydował się na wojnę ze Stalinem, a nieprzygotowana do tego zupełnie Rosja odnosiła klęskę za klęską. Przerażeni Sowieci przyjęli propozycje brytyjskie: uwolnili z łagrów ponad 150 tys. Polaków, aby ci utworzyli sojuszniczą armię do walki z Niemcami. Rozkazem gen. Władysława Sikorskiego gen. Anders objął nad nią dowodzenie. Do punktów werbunkowych w Buzułuku i Tockoje zgłaszały się każdego dnia tysiące Polaków. Przemierzali setki kilometrów w koszmarnych warunkach, bo tworzące się wojsko polskie traktowali jak wybawienie. Byli – tak jak ich dowódca – „cieniami ludzkimi”, a ich jedyną siłą była wiara w powrót z bronią w ręku do Polski.

Znawcy duszy rosyjskiej jeszcze w XIX wieku dowodzili, że Rosja jest gotowa do wszelkich ustępstw, póki jest słaba. Gdy jednak poczuje siłę, wzmacnia się w niej niszczycielskie uczucie wobec ludzi, którzy chcą być wolni. Diagnozę taką stawiał m.in. Józef Piłsudski, a podzielał ją gen. Anders. Kiedy Sowieci w walkach z Niemcami okrzepli, gdy udało im się obronić w końcu 1941 r. Moskwę, wtedy w stosunku do Polaków zaczęli na nowo pokazywać swoje prawdziwe oblicze. Stalin zakomunikował dowództwu polskiemu, że do armii nie będą mogli wstępować obywatele polscy białoruskiego, ukraińskiego i żydowskiego pochodzenia, bo są obywatelami ZSRS i jeśli chcą walczyć, mogą to czynić jedynie w szeregach Armii Czerwonej. Co więcej, racje żywieniowe dla żołnierzy obcięto o dwie trzecie, co pozwało wyżywić zaledwie 25 tys. ludzi, przy stanie osobowym blisko 80-tysięcznym. Dodatkowo Sowieci zażyczyli sobie, aby armia polska nie walczyła na froncie jako zwarta jednostka, ale by jej poszczególne dywizje były wcielane pod komendę sowieckich związków taktycznych, co niszczyło całą istotę Armii Polskiej w ZSRS. W tej sytuacji gen. Anders podjął jedną z najważniejszych decyzji w życiu: wyprowadził swe wojsko na Bliski Wschód. „Nieludzką ziemię” opuściło 76 tys. żołnierzy i blisko 40 tys. kobiet, dzieci, starców.

Reklama

W drodze do ziemi obiecanej

Na Bliskim Wschodzie w duszach żołnierzy odżyła na nowo wiara w zwycięstwo. Jak wspominają, szczególnie mocno doświadczali tego podczas pobytu w Palestynie – ziemskiej ojczyźnie Chrystusa. Gdy w 1943 r. stacjonowali w Betlejem, Nazarecie, Jerozolimie czy Tyberiadzie, nabierali przekonania, że w życiu Polski po krzyżu na Golgocie przyjdzie świt zmartwychwstania. Świadectwa tego odnajdujemy po dziś dzień w pozostawionych przez „andersiaków” w Ziemi Świętej malowidłach, mozaikach, tablicach zdobiących ziemię, po której chodził Jezus z Nazaretu. To tu ostatecznie przestali być „armią niewolników”, a stali się „armią zwycięzców”. Na przełomie 1943 i 1944 r. znaleźli się na Półwyspie Apenińskim.

Wiara w zmartwychwstanie Polski była główną siłą sprawczą, gdy żołnierze 2. Korpusu Polskiego skutecznie przełamywali w maju 1944 r. opór niemiecki na tzw. linii Gustawa, zdobywając ruiny opactwa benedyktyńskiego na Monte Cassino. „Niech lew mieszka w Waszych sercach!” – napisał w rozkazie przed bitwą gen. Anders. Wraz ze zdobyciem Monte Cassino droga na Rzym stała przed aliantami otworem, a zwycięska bitwa, okupiona życiem blisko tysiąca żołnierzy, rozsławiła imię Polski na świecie. Polacy byli na ustach całego wolnego świata. Podobnie jak po wyzwoleniu Ankony i Bolonii. Niestety, wdzięczność naszych sojuszników nie trwała długo. Zdrada jałtańska skutkowała oddaniem powojennej Polski i państw Europy Środkowo-Wschodniej w sowiecką strefę wpływów. Generał Anders, który wyrzucał to przywódcy Wielkiej Brytanii Winstonowi Churchillowi, usłyszał: „Pan generał może już sobie swoje wojsko zabrać. Nie jest nam do niczego potrzebne”.

Generał Anders, tak jak biblijny Mojżesz, nie doszedł do wolnej ojczyzny. Podobnie jak wielu jego podkomendnych pozostał na emigracji. Długo wierzył, że po pokonaniu III Rzeszy przyjdzie czas na rozprawę wolnego świata z imperializmem sowieckiej Rosji. Ale wolnemu światu zabrakło na to odwagi. Generał nie tracił jednak wiary w to, że kiedyś przyjdzie dla ojczyzny wymarzona wolność. Wskazywał, że aby tak się stało, nie może zginąć duch narodu. Pisał o tym w swoich wspomnieniach, którym nadał tytuł Bez ostatniego rozdziału. Wierzył, że kiedyś ten rozdział dopisze historia. Zmarł w Londynie 12 maja 1970 r., dokładnie w 26. rocznicę rozpoczęcia zwycięskiej bitwy o Monte Cassino. „Ostatni rozdział” do jego książki dopisuje teraz każdy z nas, tworzących Polskę jego marzeń – Polskę niepodległą.

Autor jest historykiem, szefem Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych

2022-08-02 14:43

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Hołd dla Józefa Piłsudskiego i gen. Władysława Andersa

Legionistom Piłsudskiego i powstańcom warszawskim przyświecał ten
sam cel – niepodległa Polska

Wikipedia

Legionistom Piłsudskiego i powstańcom warszawskim przyświecał ten sam cel – niepodległa Polska

Prezes IPN i Szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych w południe w stolicy oddadzą hołd Józefowi Piłsudskiemu z okazji 85. rocznicy śmierci Pierwszego Marszałka Polski. Kwiaty złożą także przed pomnikiem gen. Władysława Andersa, który 50 lat temu odszedł na wieczną wartę.

Więcej ...

Dziewczyna z nieba

Niedziela Ogólnopolska 3/2020, str. 46-47

Krzysztof Tadej

Skromna, życzliwa i odważna. W 2019 r. zdobyła mistrzostwo świata w akrobacji szybowcowej. Pokonała zawodników z 13 państw. Jest pierwszą kobietą w historii, która zdobyła ten tytuł.

Więcej ...

Rusza proces beatyfikacyjny br. Kaliksta Kłoczko, kapucyna i stolarza

2022-11-28 10:06
br Kłoczko

archiwum Warszawskiej Prowincji Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów

br Kłoczko

Watykańska Dykasteria ds. Spraw Świętych wyraziła zgodę na rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego i kanonizacyjnego brata Kaliksta Kłoczko na poziomie diecezjalnym. Zmarły w opinii świętości w 2013 r. kapucyn przez niemal całe swe życie zakonne pracował jako stolarz, ujawniając przy tym niezwykły talent konstrukcyjny oraz łącząc swą aktywność zawodową z wytrwałą modlitwą i ogromną pokorą oraz miłością względem bliźnich.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Dwa paradoksy Adwentu

Rok liturgiczny

Dwa paradoksy Adwentu

Od 75 lat zwoje z Qumran przestały być tajemnicą

Historia

Od 75 lat zwoje z Qumran przestały być tajemnicą

Niech nas nauczy dróg swoich, byśmy kroczyli Jego...

Rok liturgiczny

Niech nas nauczy dróg swoich, byśmy kroczyli Jego...

Od Abrahama do Jezusa. Adwentowe opowieści o przodkach...

Rok liturgiczny

Od Abrahama do Jezusa. Adwentowe opowieści o przodkach...

Bachledówka: górale pożegnali ojca Stanisława Jarosza,...

Kościół

Bachledówka: górale pożegnali ojca Stanisława Jarosza,...

Nowy sługa Boży – br. Kalikst Kłoczko

Polska

Nowy sługa Boży – br. Kalikst Kłoczko

MŚ 2022 - skandynawskie media: szalony Szczęsny i łzy...

Sport

MŚ 2022 - skandynawskie media: szalony Szczęsny i łzy...

Pogrzeb paulina o. Stanisława Jarosza odbędzie się 23...

Polska

Pogrzeb paulina o. Stanisława Jarosza odbędzie się 23...

Zmarł Ojciec Stanisław Jarosz OSPPE

Kościół

Zmarł Ojciec Stanisław Jarosz OSPPE