Reklama

Krew Chrystusa daje nam siłę

2018-12-12 07:49

Ks. Piotr Nowosielski
Edycja legnicka 50/2018, str. IV

Monika Poręba-Zadrożna
Jubileuszowa Msza św. sprawowana była w legnickim sanktuarium św. Jacka. Na jubileusz przyjechało ponad 500 osób

W parafii św. Jacka w Legnicy obchodzono 1 grudnia br. jubileusz 25-lecia istnienia Koła Stowarzyszenia Krwi Chrystusa

Stowarzyszenie Krwi Chrystusa (SKC) jest wspólnotą skupiającą osoby świeckie i duchowne. Jej członkowie zobowiązują się pogłębiać duchowość Przenajświętszej Krwi Chrystusa Pana i żyć wspólnym powołaniem do modlitwy i misji wynikającymi z sakramentu chrztu świętego. Dla tych osób Krew Chrystusa jest centralnym środkiem łączącym ich w naśladowaniu Chrystusa przez służbę Bogu i ludziom. Propagatorkami Stowarzyszenia są siostry adoratorki Krwi Chrystusa, których założycielką jest św. Maria De Mattias. Formacja dokonuje się przez modlitwę, życie sakramentalne, studium Pisma Świętego i pragnienie kontemplacji Krwi Chrystusa oraz działalność charytatywną.

Czas jubileuszu

W jubileuszu wspólnoty wzięły udział delegacje kół z Żagania, Wrocławia, Lubina, Chocianowa i pozostałych 5 kół istniejących przy parafiach w Legnicy. W sumie, na wspólnej modlitwie i w radosnym spotkaniu uczestniczyło ponad 500 osób. Dzięki temu, wielu członków Stowarzyszenia mogło po raz pierwszy zobaczyć, jak wielką stanowią grupę osób, które nieustannie się modlą.

– Spodobała mi się już sama nazwa: Stowarzyszenie Krwi Chrystusa. Ale początkiem był pobyt mojego syna Grzesia w szpitalu we Wrocławiu. Tam po raz pierwszy spotkałam i poznałam siostry adoratorki Krwi Chrystusa – mówi o początkach Koła jego pierwsza animatorka Wanda Niemyjska.

Reklama

– Po uzyskaniu zgody ówczesnego proboszcza, ks. Tadeusza Kisińskiego, rozpoczęliśmy działalność przy naszej parafii. Moje zainteresowanie Stowarzyszeniem wyrosło z tego, że najczęściej w modlitwach przyzywamy wstawiennictwa Matki Bożej. Mówiłam sobie: Matka Boża „ma” Różaniec, a Pan Jezus? Dlatego tak mnie zaciekawiła adoracja Krwi Chrystusa i pragnęłam jeszcze głębiej poznawać Jezusa poprzez adorację Jego Przenajświętszej Krwi. Dziś jestem dumna i cieszę się tym świętem i uczestnictwem gości, bo to wszystko dzieje sie za sprawą Pana Jezusa.

– Muszę z radością przyznać, że najwięcej grup Stowarzyszenia Krwi Chrystusa w Polsce, znajduje się na terenie tutejszej diecezji. Cieszymy się, że te grupy rozwijają się. Przed 25 laty organizowano je dla dzieci. Dziś jest więcej ludzi dorosłych, którzy podjęli formację i nieustającą modlitwę – mówiła uczestnicząca w legnickim wydarzeniu s. Halina Cyganowska, adoratorka Krwi Chrystusa z Wrocławia.

20 lat Eucharystii

Mszy św. koncelebrowanej z udziałem księży, którzy przybyli razem z pielgrzymami, przewodniczył kustosz sanktuarium św. Jacka ks. Andrzej Ziombra. On też wygłosił homilię, w której zwracał uwagę, że zawierzenie siebie Zbawicielowi przynosi zawsze obfite owoce w życiu. Przykładem mogą być istniejące i rozwijające się stale Koła Stowarzyszenia.

– W tym roku minęło mi 20 lat codziennej Eucharystii. Czyż może być większa łaska? – zauważa Kazimiera Guga, animatorka Stowarzyszenia z parafii Świętego Ducha we Wrocławiu i dodaje: – To widoczny owoc przynależenia do Stowarzyszenia Krwi Chrystusa, tak jak mówił o tym podczas kazania tutejszy ksiądz proboszcz. Po takich owocach poznajemy, że żyjemy na co dzień adoracją Krwi Chrystusa – dodaje.

– Przy naszej parafii jest 7 róż. Każda składa się z 7 osób. W poniedziałki modlimy się Koronką do Krwi Chrystusa – mówi Anna Kazik, aktualna animatorka Stowarzyszenia Krwi Chrystusa przy legnickiej parafii św. Jacka.

Modlimy się chętnie i za każdego

– Nasza wspólnota rozrasta się. Kiedy zaczynałam działały aktywne 3 róże, teraz jest ich 7. Jestem niezmiernie wdzięczna naszej pierwszej animatorce – pani Wandzie Niemyjskiej. Spotykałam się z nią, prosiłam o podpowiedzi, o rady. Bardzo wiele mi przekazała ze swojego doświadczenia, które jest potężne – powiedziała Anna Kazik. – Cudownie, że dzisiaj, podczas naszego jubileuszu, było całe sanktuarium rozmodlonych osób. To ćwierćwiecze jest wielką łaską – powiedziała obecna animatorka. – W tym miejscu, tak naznaczonym Bożą łaską, obchodziliśmy jubileusz. Wiedziałam, że będzie nas dużo, ale nie spodziewałam się, że aż tak dużo. W dalszym ciągu zapraszamy wszystkich chętnych do podjęcia tej formy modlitwy. Potrzebna jest każda para kolan i rąk. Wielu potrzebuje naszej modlitwy, my także jej potrzebujemy. Musimy się modlić jedni za drugich. Są intencje modlitewne wyznaczone na cały rok, ale uzupełniamy je też intencjami lokalnymi, aktualnymi w danym czasie. W mijającym roku, kiedy dotknęła nas susza, modliliśmy się o deszcz – i Pan Bóg wysłuchał. Modlimy się za chorych, za osoby w różnych potrzebach, w intencjach przesyłanych nam smsem. Służymy naszą modlitwą, jak tylko potrafimy. Zawsze i chętnie.

Obchodzącym jubileusz, a także członkom innych Kół, składamy nasze serdeczne życzenia: wytrwałości w modlitwie i adoracji Krwi Chrystusowej, z której płynie tak wiele łask dla świata i tych, którzy podejmują modlitwę.

Tagi:
Stowarzyszenie Krwi Chrystusa

Chocianów w gronie adoratorów Krwi Chrystusa

2016-12-28 14:21

Anna Jabłońska
Edycja legnicka 1/2017, str. 7

Ks. Krzysztor Smardzewski
Grupa Stowarzyszenia Krwi Chrystusa z Chocianowa

Stowarzyszenie Krwi Chrystusa (SKC) działa pod wyższym kierownictwem Zgromadzenia Sióstr Adoratorek Krwi Chrystusa. SKC działa w Kościele katolickim w oparciu o Statuty Generalne Dobroczynnego Stowarzyszenia Krwi Chrystusa, które zostały zatwierdzone przez Papieską Radę do Spraw Świeckich 24 maja 1988 r. Stowarzyszeni żyją wspólną modlitwą i łaskami wypływającymi z sakramentu chrztu świętego. Uczestniczą w dziedzictwie duchowym Sióstr Adoratorek Krwi Chrystusa i wspólnie z nimi oddają swój czas, modlitwę, pracę, zdolności i zdrowie na rzecz całego Kościoła. Patronką jest św. Maria De Mattias. Celem SKC jest adoracja Jezusa Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego oraz współpraca z Nim w dziele zbawienia poprzez coraz radykalniejsze oddanie się Bogu. Kandydaci do SKC po pewnym okresie formacji składają przyrzeczenia na Mszy św. i otrzymują legitymację oraz znak przynależności: serduszko z symbolicznymi kroplami Krwi Chrystusa.

1 grudnia w parafii Wniebowzięcia Najświątszej Maryi Panny w Chocianowie, w czasie uroczystej Mszy św. celebrowanej przez ks. Krzysztofa Smardzewskiego SDB i ks. Zenona Wachowicza SDB – opiekuna SKC, w obecności moderatorki regionu s. Haliny Cyganowskiej ASC, 42 osoby złożyły przyrzeczenia, otrzymały legitymacje oraz serduszka i zostały oficjalnie przyjęte do Stowarzyszenia Krwi Chrystusa.

Grupa powstała w 2002 r. z inicjatywy Elżbiety Salamon i składa się z 6 róż Różańca do Krwi Chrystusa. Od wielu lat w każdy pierwszy czwartek miesiąca grupa jest formowana przez s. Halinę ASC oraz uczestniczy w sesjach w Centrum Duchowości im. św. Marii De Mattias w Bolesławcu. SKC realizuje swoje cele i zadania poprzez życie sakramentalne członków (szczególnie częsty udział w Eucharystii i regularne przystępowanie do sakramentu pojednania), życie Słowem Bożym, rozważanym osobiście i we wspólnocie, modlitwę osobistą i wspólnotową, ukierunkowaną na tajemnicę paschalną, aktywny udział w życiu wspólnoty parafialnej, pomoc osobom ubogim, chorym, samotnym, zagubionym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Duszpasterska wizyta, duszpasterska szansa

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 3/2004

Graziako/Niedziela
Kapłan podąża z wizytą kolędową

Gdy ksiądz chodzi po kolędzie, w pogotowiu jest cały blok albo cała ulica. Kobiety zwalniają się z pracy, aby na czas przygotować stół przykryty obrusem, kropidło, naczynie z wodą święconą, pasyjkę i świece. Dzieciaki na gwałt uzupełniają zeszyty do religii albo gwarem wypełniają klatki schodowe, by co chwilę meldować pod „którym ksiądz jest numerem”. W blokach, w wielkich parafiach wizyta trwa krótko, najwyżej kilka minut. Jedni nie kryją irytacji: Na co komu taka kolęda? Czy coś z niej wynika? Inni bronią księży: przecież parafia liczy 15 tys. osób - musi wystarczyć krótka modlitwa i wymiana kilku zdań. Tak czy owak, nie milkną dyskusje wokół celowości kolędy.

Skąd się wzięła

O chodzących po kolędzie księżach pisał już Mikołaj Rej wkładając w usta wójta krytykę plebana: „... potym bieży po kolędzie / w każdym kącie dzwonić będzie / Więc woła Illuminare / a ty chłopku musisz dare...”. Skąd się jednak wziął zwyczaj duszpasterskich wizyt, trudno ustalić.
W starożytnym Rzymie odwiedzano się w styczniowe kalendy (callandae), zaczynające nowy rok. Wiadomo także, że wyraz „kolęda”, który do Polski dotarł za pośrednictwem Czechów, oznaczał pierwotnie pieśń noworoczną, śpiewaną podczas odwiedzania z tej okazji wiejskich gospodarzy.
Kościół zaadaptował te ludowe zwyczaje, łącząc je z błogosławieństwem domów w uroczystość Trzech Króli. A że nie dałoby się tego dnia odwiedzić wszystkich, wizyta rozłożyła się na czas poświąteczny.
Niemiecka i polska tradycja każe z okazji Trzech Króli napisać poświęconą kredą na drzwiach domów „K+M+B” (lub „C+M+B”) i datę roczną. Litery nie tyle są, jak zazwyczaj się uważa, skrótem od tradycyjnych imion Trzech Króli, lecz od łacińskiego Christus mansionem benedicat (lub polskiego: Chrystus Mieszkanie Błogosławi).
Dziś wizyta duszpasterska to nie tylko błogosławieństwo, ale może przede wszystkim spotkanie duszpasterza z parafianami. Przygotowanie do takiej wizyty powinno przebiegać w dwóch wymiarach: duchowym i zewnętrznym przygotowaniu domu.

... i jak przebiega?

Odwiedziny duszpasterskie mają charakter domowej liturgii. Rozpoczynają się od obrzędu błogosławieństwa rodzin (w czterech wersjach) ze wspólną modlitwą i ewentualnie rozważaniem Słowa Bożego. Niekiedy wizyta rozpoczyna się od zaintonowania kolędy, którą wraz z domownikami (i czasami ministrantami) śpiewa kapłan. Witając się słowami „pokój temu domowi” życzy, aby stale był w tym domu obecny Chrystus, który przychodząc na świat przyniósł ludziom pokój. Po tym pozdrowieniu następuje modlitwa o błogosławieństwo Boże dla całej rodziny i obrzęd błogosławieństwa mieszkania z pokropieniem wszystkich obecnych wodą święconą.
Podczas wizyty powinien być czas na rozmowę duszpasterza z wiernymi, przedstawienie księdzu rodzinnych radości i problemów; jest możność zademonstrowania osiągnięć szkolnych pociech, czy też ich udziału w parafialnych ruchach.
Dziś jednak często dominuje pesymizm. Biedniejemy, wielu traci pracę i stać ich na skromną lub żadną ofiarę. Wstydzimy się tego, bo przecież chcemy złożyć jakiś datek na potrzeby najbliższej nam wspólnoty. Zatem „ ile dać?”, staje się często przedmiotem długich dysput i przysłania zupełnie inne możliwości, jakie stwarzają odwiedziny księdza w naszym domu.
Na ogół nie wiemy też, dlaczego i po co duszpasterze zapisują coś w swoich kartotekach. Czyżby spisywali wysokości ofiar, albo liczyli „pogłowie”? Tymczasem księża tłumaczą, że informacje zebrane podczas kolędy pozwalają na rozeznanie potrzeb danej rodziny, uregulowanie jej spraw dotyczących życia sakramentalnego (np. stwierdzenie pożycia w związku niesakramentalnym).
- Dokładne przestudiowanie kartotek przed kolędą było dla mnie zawsze bardzo cenną sugestią - wyjaśnia ks. Dariusz Gącik, notariusz Kurii diecezjalnej w Kielcach. - Wynikało z nich np., że ktoś z rodziny jest poważnie chory, że jest w niej problem alkoholowy albo, że ludzie żyją bez ślubu. Znając te fakty mogłem odpowiednio przygotować się do rozmowy. I zdarza się, że wizycie duszpasterskiej towarzyszą naprawdę budujące doświadczenia - jej owocem jest np. chrzest dziecka, przystąpienie do sakramentu pokuty po długim okresie przerwy, zawarcie zawiązku małżeńskiego, albo skierowanie do rodziny konkretnej pomocy materialnej. Ogólnie - „powrót do praktyki wiary”, jak mówią księża.
Niekiedy, z myślą o swych następcach, szczególnie w miejskich parafiach, duszpasterze przekazują sobie uwagi zabawne i nietypowe, np. gdzie można liczyć na posiłek. Chociaż, co do posiłku, to w miastach brakuje zupełnie nań czasu - chyba że jest to naprawdę ostatnie mieszkanie w tym dniu.
- Dzień chodzącego z wizytą duszpasterską księdza przedstawia się zazwyczaj tak - wyjaśnia ks. D. Gącik. - Rano katecheza w szkole, powrót na obiad lub nieco później, przejrzenie kartotek i już ok. 15.00 rozpoczynamy wizytę duszpasterską. Kończymy zwykle ok. 21.00 - 21.30. Potem ewentualnie jakaś kolacja i przygotowanie się do katechezy na następny dzień. Czasem przez tydzień zdarzało mi się nie odsuwać zaciągniętych na noc zasłon…

Po co w ogóle takie odwiedziny

W Kodeksie Prawa Kanonicznego odnajdujemy kan. 529 § 1, który mówi: „Pragnąc dobrze wypełnić funkcję pasterza, proboszcz powinien starać się poznać wiernych powierzonych jego pieczy. Winien zatem nawiedzać rodziny, uczestnicząc w troskach wiernych, zwłaszcza niepokojach i smutku oraz umacniając ich w Panu, jak również - jeżeli w czymś nie domagają - roztropnie ich korygując”.
Wizyta duszpasterska jest dobrym sposobem realizacji tej „funkcji pasterza”. Ks. D. Gącik przestrzega przed nazywaniem jej kolędą. Bo kolęda dotyczy tylko okresu Bożego Narodzenia i choć jest umocniona w Polsce silną tradycją, nie należy ograniczać możliwości wyboru przez proboszcza innego czasu.
Coraz częściej dzieje się tak w wielkich miejskich parafiach, gdzie wizytę rozpoczyna się na początku Adwentu - np. w kieleckiej parafii św. Maksymiliana. - Siła tradycji jest tak wielka, że ludzie oburzają się na tę praktykę. A nie ma ku temu podstaw - wyjaśnia ks. Gącik, zalecając wyrozumiałość wobec realiów konkretnej parafii. W innych diecezjach spotkać można daleko bardziej nowatorskie praktyki, np. odwiedzanie parafian przez cały rok w dwa wybrane dni tygodnia. Wówczas są to wizyty rzeczywiście długie. Ale u nas… - My pochodzimy z Bielin, Wilkowa, Lisowa - tłumaczą parafianie ze św. Maksymiliana - w naszych wsiach nie rozbierało się choinki, dopóki ksiądz nie przyszedł po kolędzie. To i niełatwo przywyknąć...

Jak to jest w naszej diecezji

Diecezja kielecka ma w zdecydowanej większości charakter rolniczy, gdzie na dobre zakorzenił się obyczaj celebrowania kolędy. Nie ma mowy o krótkich odwiedzinach. Ksiądz musi wysłuchać tego, co ludzie mają mu do powiedzenia, czasem pokosztować ciast upieczonych na tę okazję, „omodlić” nowe domowe sprzęty, skorzystać z transportu organizowanego przez parafian. Pan Stanisław z Morawicy nie wyobraża sobie, żeby ksiądz chodził na piechotę albo jeździł własnym samochodem. - To jedyna okazja, żeby z księdzem bliżej pogadać, poznać go. No i nie wypada - kwituje krótko. - Co ksiądz, to ksiądz.
- Dla mnie kolęda jako ciągłe pogłębianie relacji z parafianami, ma duży sens - wyjaśnia ks. prob. Marian Gawinek. - W takiej parafii jak Stojewsko, ksiądz zna wszystkich i wszyscy znają księdza, więc tym bardziej jest o czym porozmawiać. Odwiedzanie rodzin i domów odbywa się na sposób tradycyjny, w ciągu godziny mniej więcej są to cztery „numery”. Księdza poprzedzają zawsze ministranci, którzy zaśpiewają gospodarzom kolędę. Pan domu czeka przed bramą, zaprasza do wysprzątanego wnętrza. Z księdzem starają się spotkać wszyscy domownicy. Ludzie chcą się wygadać; mówią, że coraz trudniej im o nadzieję, rolnictwo jest bez szans. Ale ostatnio obserwuję, że część młodych zaczyna osiedlać się w rodzinnej parafii, głównie za sprawą dobrze prosperującego zakładu drzewnego.
Jednak i na kieleckiej wsi w tradycję wkraczają realia. - Ja z kolędą chodzę od rana, więc uwijamy się dość szybko - wyjaśnia ks. Jerzy Siemiński, proboszcz z Mieronic k. Wodzisławia. - Dlaczego? To proste. Ludzie nie pracują prawie w 100%, więc można odwiedzać ich od rana. W parafii Mieronice, liczącej ok. 1300 osób, kolęda trwa ok. 15 dni. Chociaż ludzie są ubodzy, to absolutnie nie spotkałem się z mniejszą niż kiedyś serdecznością. Chcą księdza zatrzymać jak najdłużej, wygadać się. Panuje zupełnie wyjątkowa atmosfera - inna, nie naznaczona takim pośpiechem, jak np. wspominam z Kielc czy Pińczowa.
Kolęda, choć nieraz krytykowana za jej formę, jawi się jako szansa i propozycja. Otwarte drzwi domów, tradycja staropolskiej gościnności i wreszcie zaproszenie do rewizyty - bo taki sens ma przecież jakakolwiek wizyta - stwarzają wielkie możliwości. Warto z nich skorzystać.

Wydarzyło się podczas kolędy...

Państwu N. pomyliła się data wizyty księdza, więc na pukanie kapłana otworzył tylko pan domu. Ponieważ zapewniał, że żona za chwilę nadejdzie, a do wizyty są w zasadzie przygotowani - psychicznie i duchowo, ksiądz zgodził się zaczekać i nawet ofiarował swą pomoc w szybkim przygotowaniu ładnie wysprzątanego pokoju. Jakaż była konsternacja pani domu, która na to właśnie nadeszła i stwierdziła, że stół został nakryty... poszewką na kołdrę.

* * *

Gospodarze długo oczekujący swej kolejki włączyli telewizor i zapomnieli go wyłączyć, gdy ksiądz wreszcie nadszedł. Usadowili go w fotelu naprzeciw ekranu, gdzie właśnie trwały wybory Miss Nastolatek, zapewniając, że to będzie najlepsze dla księdza miejsce…

* * *

Zmęczony całodzienną kolędą ksiądz trafił wreszcie na koniec do swych dobrych znajomych i rozluźniony rozpoczął wspólną modlitwę: „A teraz pomódlmy się słowami, którymi Pan Jezus zwrócił się do swego Ojca: Zdrowaś Maryjo, łaskiś pełna...

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Panama: kard. Clemente liczy na kolejne ŚDM w Lizbonie

2019-01-22 13:39

mz (KAI/RR) / Lizbona

Patriarcha Lizbony kard. Manuel Clemente ujawnił przed wylotem do Panamy, że stolica Portugalii jest głównym kandydatem do organizacji kolejnych Światowych Dni Młodzieży. Przyznał, że liczy, iż papież Franciszek ogłosi Lizbonę kolejnym gospodarzem tej imprezy. Tym samym portugalski hierarcha potwierdził ujawnioną na początku grudnia informację lizbońskiego dziennikarza Antonio Marujo, że stolica Portugalii nie tylko ubiega się o organizację ŚDM, ale że kandydatura ta została już zaakceptowana przez papieża Franciszka.

www.patriarcado-lisboa.pt

Jak powiedział KAI Antonio Marujo, zapowiedziany wyjazd figurki Matki Boskiej Fatimskiej do Panamy, a także przybycie tam portugalskiego prezydenta Marcelo Rebelo de Sousy jest nieprzypadkowe. - Informacja ta jest pewna. Udało mi się ją potwierdzić w czterech niezależnych źródłach. Papież Franciszek ogłosi w Panamie Lizbonę miejscem kolejnych ŚDM. Odbędą się one tam w 2022 r. Prawdopodobnie impreza zostanie zorganizowana na podlizbońskim lotnisku wojskowym, bądź w usytuowanym na zachodnich przedmieściach miasta obszarach parkowo-rekreacyjnych – powiedział Antonio Marujo.

Na początku grudnia br. przedstawiciel Episkopatu oraz biuro prasowe prezydenta Portugalii Marcelo Rebelo de Sousy uznały za niewłaściwe zachowanie Marujo, który ujawnił informację o imprezie zaplanowanej na 2022 r. - Informację o miejscu imprezy ogłasza ten, który ją organizuje, a więc papież – podkreślił ks. Barbosa, zaznaczając, że po wcześniejszym ujawnieniu Portugalii jako gospodarza ŚDM istnieje opcja odwołania tegoż miejsca jako gospodarza wydarzenia.

Według portugalskich mediów innymi kandydatami do organizacji kolejnych, po Panamie, Światowych Dni Młodzieży są Szwecja oraz Czechy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem