Reklama

Nowy Testament

Bezkresni ruszyli

2018-07-17 13:10

Ks. Piotr Nowosielski
Edycja legnicka 29/2018, str. I

Mariusz Gierus
Inicjator akcji Mariusz Gierus oddał krew jako jeden z pierwszych

Zgodnie z zapowiedzią organizatorów, 11 lipca w Jeleniej Górze zapoczątkowana została akcja Wielkiej Zbiórki Krwi Pamięci Kresów. To inicjatywa Karkonoskiego Stowarzyszenia Edukacyjnego w Jeleniej Górze, podjęta w roku 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości oraz z okazji 75. rocznicy Krwawej Niedzieli na Wołyniu.

Przy jeleniogórskim Ratuszu, w Rynku miasta, stanął odpowiednio wyposażony do tego celu tzw. krwiobus, w którym pod opieką wyspecjalizowanego personelu można oddać honorowo krew. Akcja zorganizowana została z pomocą Narodowego Centrum Krwi i Regionalnymi Stacjami Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa.

Dawcy nie zawiedli. W ciągu czterech godzin zgłosiło się ponad 20 osób.

Reklama

– Oddaję krew, bo lubię to robić. To takie pozytywne uzależnienie – mówi jedna z uczestniczek akcji, która po raz pierwszy oddała krew, gdy skończyła 19 lat. – Mogę dać z siebie to, co najcenniejsze. Mnie to nic nie kosztuje, a komuś pomoże.

– Skoro inaczej nie mogę pomóc ludziom, to chociaż robię to w ten sposób. Oddawanie krwi nie boli – mówi inna uczestniczka akcji.

– To coś nowego, innego. Okres wakacji to czas, kiedy krwi brakuje. Przez samą nazwę akcji chcemy z jednej strony wskazać na bezkres możliwości ludzkiego organizmu, który funkcjonuje dzięki krwi, dlatego jest to taki bezcenny dar, który łączy wszystkich ludzi. Z drugiej strony, przez nazwę akcji, chcemy pamiętać o historii. Historii Kresów, również tej trudnej – mówi Mariusz Gierus, inicjator akcji. – Dlatego podjęliśmy ją 11 lipca, w 75. rocznicę rzezi wołyńskiej. Chcemy tę pamięć przywracać, bo wymaga ona szczególnej uwagi, z racji wieloletnich zaniedbań czy zakłamywania tej prawdy historycznej. Chcemy mówić o Kresach również w kontekście tego, że gdyby nie tamte wydarzenia, to dzisiaj wielu z nas, jako potomków Kresowian, nie byłoby na świecie. Moja rodzina też ma korzenie kresowe. Tu, w Jeleniej Górze, też mamy Kresy, ale południowo-zachodnie. Przez tę akcję chcemy zbudować most pojednania przez to, co nas łączy. A łączy nas krew.

Dawid Jezierski oddał krew jako pierwszy. Jego przygoda z krwiodawstwem trwa od szkoły średniej, czyli ok. 20 lat. W tym czasie oddał blisko 20 litrów krwi. – Nie jest to coś, co negatywnie wpływa na nasze zdrowie. Dużo podróżuję, a tym samym będąc świadkiem różnych wypadki, widzę potrzebę oddawania krwi. Robię to z potrzeby serca, ale też ze zwyczajnych, ludzkich pobudek, bo mogę pomóc w ten sposób innym – przekonuje pan Dawid.

To początek akcji, którą organizatorzy chcą z roku na rok rozwijać. Zamierzają każdego roku „pobijać” rekord w zebranych litrach krwi w porównaniu z rokiem poprzednim. Stąd pomysł, aby w kolejnych latach, na rynkach kolejnych miast Polski, każdego 11 lipca, we współpracy z Narodowym Centrum Krwi i Regionalnymi Centrami Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa, pojawiały się krwiobusy.

Z biegiem czasu zapewne będzie okazja, aby wydarzeniom tym nadawać coraz większą rangę, organizując koncerty, wystawy, prelekcje o polskiej historii, ale również o polskiej idei pomagania drugiemu człowiekowi przez bezinteresowny dar krwi.

Organizatorzy ufają, że uda się im to osiągnąć we współpracy z władzami na szczeblu centralnym i samorządowym, organizacjami społecznymi, przedsiębiorstwami a przede wszystkim z ludźmi dobrej woli. Wierzą, że uda się wspólnie zainicjować wydarzenie, które będzie przykładem pięknej pamięci o wielowiekowej tradycji dawnych Kresów Rzeczypospolitej, o Polsce i Polakach– dawniej i dziś.

Fotogaleria na stronach: www.niedziela.diecezja.legnica.pl .

Tagi:
akcja

Tornister Pełen Uśmiechów

2018-09-04 13:45

Ks. Adam Stachowicz
Edycja sandomierska 36/2018, str. I

Diecezjalny finał akcji „Tornister pełen uśmiechów” odbył się 28 sierpnia w Katolickim Domu Kultury w Sandomierzu. Wzięły w nim udział dzieci razem z księżmi, dyrektorami szkół, nauczycielami, katechetami i rodzicami

Ks. Adam Stachowicz
Bp Krzysztof Nitkiewicz osobiście pomagał przy pakowaniu szkolnych wyprawek

Celem ogólnopolskiej akcji Caritas „Tornister Pełen Uśmiechów”, w którą aktywnie włączyła się Diecezjalna Caritas, jest pomoc rodzinom w przygotowaniach do nowego roku szkolnego przez zakup plecaków i skompletowanie przyborów szkolnych.

– Do tegorocznej akcji przyłączyły się 33 parafie, które po konsultacji z dyrektorami szkół i nauczycielami wytypowały uczniów. Parafie ufundowały plecaki, zaś wyprawka szkolna została zakupiona ze środków Caritas Diecezji Sandomierskiej. W tym roku akcja znalazła niemal dwukrotnie większy odzew niż w roku ubiegłym, co świadczy o wzroście naszej wrażliwości – poinformował ks. Bogusław Pitucha, dyrektor diecezjalnej Caritas.

Już 23 sierpnia w siedzibie Caritas tornistry zostały spakowane. W akcję włączył się bp Krzysztof Nitkiewicz. – Każdy może rozdawać uśmiechy. Wystarczy rozejrzeć się wokół. Pan Jezus posyła nas do konkretnych osób i sytuacji – powiedział.

W ramach akcji przygotowano 519 zestawów przyborów szkolnych dla uczniów szkół podstawowych. Tornistry oraz wyprawki są podzielone i zróżnicowane zgodnie z wiekiem poszczególnych dzieci. Inne tornistry są dla dziewczynek, inne dla chłopców.

– W wyprawce do tornistrów znajdują się m.in.: piórniki, długopisy, korektory, długopisy kolorowe, ołówki, gumki, temperówki, komplety geometryczne, cyrkle, różne rodzaje zeszytów, kredki ołówkowe i pastele suche, kredki świecowe, flamastry, farby akwarelowe i plakatowe, zestaw pędzelków, plastelina, klej w sztyfcie, nożyczki, blok rysunkowy oraz techniczny biały i kolorowy, teczki z gumką, papier kolorowy, patyczki do liczenia, worki na obuwie oraz pojemniki na drugie śniadanie do szkoły – informuje Sylwia Domoradzka z sandomierskiej Caritas.

Spotkanie finałowe w Sandomierzu poprowadził zespół ewangelizacyjno-muzyczny NiemaGotu z Krakowa. Podczas specjalnego koncertu muzycy wykonali kilkanaście utworów religijnych, dając osobiste świadectwo wiary. Zadbali jednocześnie o to, aby uczestnicy włączyli się w śpiew i we wspólną zabawę.

Plecaki pobłogosławił bp Krzysztof Nitkiewicz. – Życzę wam, aby te plecaki nigdy nie były ciężkie. A to zależy nie tylko od ilości książek i przyborów szkolnych. Sami wiecie najlepiej, jak ciężko jest chodzić do szkoły, kiedy człowiek czuje się samotny albo gorszy od innych. Niech dzisiejsze radosne spotkanie i te plecaki przypominają wam, że dla Pana Jezusa nie ma lepszych i gorszych. On kocha wszystkich tak samo mocno, podobnie jak wiele innych osób w domu, w szkole i na parafii. Niektóre z nich są tutaj dzisiaj razem z nami. Nie jesteście sami – mówił Biskup. Podziękował także wszystkim zaangażowanym w akcję oraz artystom z zespołu NiemaGotu.

Chęć skorzystania ze wsparcia zgłosiła też Niepubliczna Placówka Opiekuńczo-Wychowawcza „Nasz Dom” w Ostrowcu Świętokrzyskim prowadzona przez Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Abp Mokrzycki na synodzie: nie ma ważniejszego środowiska niż rodzina

2018-10-17 18:04

vaticannews / Watykan (KAI)

Nie ma ważniejszego środowiska wychowawczego niż rodzina. W niej właśnie przekazywane są te wartości, które kształtują dziecko na dalsze lata życia. Przed południem mówił o tym na Synodzie Biskupów abp Mieczysław Mokrzycki. W swym wystąpieniu metropolita lwowski podkreślił, że rozłam między pokoleniami jest w pewnej mierze skutkiem tego, iż w rodzinie nie przekazuje się pewników i wartości. I to trzeba zmienić.

Ks. Adrian Płachno

Abp Mokrzycki wskazał, że rodzina ma istotny wpływ na funkcjonowanie psychiczne człowieka, jego późniejsze wybory etyczne i moralne, na aktywność zawodową, na jakość relacji, jakie nawiązywał będzie w wieku dojrzałym. „Relacje między rodzicami i ich potomstwem, przeżywanie radości i smutku, wzajemna troska o siebie, sposób przeżywania sytuacji konfliktowych i problemów, wzajemne odnoszenie się do siebie dzieci w rodzinie, itd. – wszystko to wpływa na proces dojrzewania i późniejsze wybory. Aktywne słuchanie, szczera rozmowa na tematy ważne, precyzyjne przekazywanie komunikatu, udzielanie szybkiej i w miarę pełnej odpowiedzi na pytanie, stawiane przez dziecko, krytyka zachowania, a nie osoby, uczenie dzieci odkrywania swoich prawdziwych uczuć są bardzo ważne. Rodzą one klimat szczerości i zaufania, niezbędny w procesie dojrzewania” – mówił abp Mokrzycki

Przypomniał, że psychologia wyraźnie wskazuje, że pierwsze lata mają decydujący wpływ na dalsze życie. Dobrze przeżyte dzieciństwo, właściwe relacje wyniesione z domu, dają również nadzieję na pozytywną przyszłość, i odwrotnie – negatywne doświadczenia z dzieciństwa są ciężarem, często nie do uniesienia, w latach późniejszych.

Metropolita lwowski zauważył, że główny ciężar wychowawczy spoczywa na rodzicach, a od ich zaangażowania zależy jakość nowych pokoleń. Właśnie w rodzinie, w jego relacji z rodzicami, młody człowiek uczy się pierwszych zasad społecznego współżycia. Przypomniał wypowiedzi Jana Pawła II, który m.in. podkreślał, że „pierwszym miejscem, gdzie rozpoczyna się proces wychowawczy młodego człowieka jest dom rodzinny”. Takie również było nauczenia Benedykta XVI. W liście apostolskim „O pilnej potrzebie wychowania” przestrzegał przed obarczaniem dzieci winą za negatywne zachowania, ponieważ – jak podkreślał – dzisiejsze dzieci nie są „inne od tych, które rodziły się w przeszłości”, ale zmianie uległ jedynie ich sposób wychowania. Benedykt XVI nie negował istnienia „rozłamu między pokoleniami”, ale zaznaczał jednocześnie, że „jest on raczej skutkiem tego, że nie przekazuje się pewników i wartości”.

Abp Mokrzycki podkreślił, że sposobem na naprawę relacji miedzy rodzicami i dziećmi w rodzinach jest zatem powrót do podstawowych zasad wychowawczych, sprawdzonych i zweryfikowanych w historii. „Do podstawowych zasad należą między innymi: przywrócenie autorytetu rodziców; budowanie postawy zaufania i szczerości; świadome i osobiste angażowanie się w proces wychowawczy młodych osób; budowanie relacji opartych na cnotach, a nie na emocjach; gotowość do poświęcenia i ofiary; właściwej troski o innych, szczególnie słabych i pokrzywdzonych; podkreślenie wartości postaw etycznych i moralnych bardziej, niż praktycznych i czysto ekonomicznych, itd.” – mówił na synodzie metropolita lwowski podkreślając, że to tylko niektóre z wielu czynników, które pozwolą młodym ludziom właściwie odczytać i realizować swoje powołanie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Warszawa: międzynarodowa konferencja „Wspólnota – rodzina – ojcostwo – współczesne wyzwania”

2018-10-17 20:44

dg, maj / Warszawa (KAI)

„Wspólnota – rodzina – ojcostwo – współczesne wyzwania” to tytuł międzynarodowej konferencji naukowej, która odbyła się 17 października w Warszawie w ramach obchodów XVIII Dnia Papieskiego pod hasłem „Promieniowanie ojcostwa”. Organizatorem konferencji jest Fundacja „Dzieło Nowego Tysiąclecia”, a partnerem merytorycznym Centrum Myśli Jana Pawła II. Patronat honorowy nad wydarzeniem objął Prezydent RP.

MARIAN SZTAJNER

Konferencja rozpoczęła się Mszą św. w kościele seminaryjnym Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Józefa Oblubieńca. Następnie obrady na Zamku Królewskim otworzył kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski. Gości przywitał też ks. Dariusz Kowalczyk, prezes Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Spotkanie poprowadził red. Grzegorz Górny.

O. prof. Jarosław Kupczak, dogmatyk z UPJPII, wystąpił z referatem pt. „Macierzyństwo i ojcostwo jako obraz miłości Boga”. Analizując dramat Karola Wojtyły „Promieniowanie Ojcostwa”, wskazał na obecne tam dwa konkurujące ze sobą humanizmy – jeden odrzucający Boga ze wszystkimi tego konsekwencjami i drugi – integralny, wskazujący na człowieka jako „homo religiosus” i jego transcendentne odniesienia, dopełniające ludzkie poszukiwanie prawdy. Te dwa humanizmy ukazane są przez przeciwstawienie sobie samotności i ojcostwa.

– Samotność jest doświadczeniem każdego człowieka. Ta fundamentalna samotność, o której mówi Wojtyła, jest dla niego skutkiem jakiegoś upadku. Polegał on na tym, że Adam nie potrafił udźwignąć ojcostwa i sprostać mu, dlatego zrzucił je jak brzemię, co jest centralnym tematem dramatu. To odrzucenie ojcostwa można rozumieć na dwa sposoby, po pierwsze jako opis każdego człowieka, mężczyzny i kobiety, po grzechu pierworodnym. Człowiek odrzucił promieniowanie ojcostwa Ojca Niebieskiego, dlatego jest fundamentalnie samotny – mówił dominikanin. – W drugiej, doczesnej perspektywie, odrzucenie ojcostwa to sytuacja każdego człowieka, który opiera się miłości i wybiera siebie, sprzeciwiając się w ten sposób podstawowemu prawu rozwojowemu swojej osoby. Takie odrzucenie ojcostwa i macierzyństwa to sprawa nie tyle naszego dziedzictwa, ile teraźniejszego wyboru każdego z nas. Wojtyła sugeruje, że te dwa wymiary odrzucenia ojcostwa i ludzkiej samotności są ze sobą związane, gdyż ojcostwo i macierzyństwo są najważniejszym sposobem wierności Ojcu Niebieskiemu i wierności wobec swojej natury. Dojrzałość mężczyzny realizuje się w ojcostwie, kobiety w macierzyństwie, fizycznym bądź duchowym – dodał teolog.

Znawca nauczania Karola Wojtyły zaznaczył, że wg. niego alienuje człowieka nie relacja z Bogiem, a odcięcie od Niego i religijna samotność. Nawiązując do myśli włoskiego filozofa Massimo Serettiego, wskazał również na problem współczesnego buntu przeciwko ojcostwu, dekonstrukcji tradycyjnego modelu rodziny oraz zniesienia różnicy płci: „W prometejskiej kulturze tylko człowiek nadaje sens takim rzeczywistościom jak ojcostwo i macierzyństwo, płeć, męskość, kobiecość, rodzina, małżeństwo. Natura okazuje się wyłącznie konstruktem kulturowym, mówi tylko o człowieku, nie odsyła do Boga. Zanim więc rozpoczęła się w laboratoriach technologiczna abolicja ojcostwa przez procedurę in vitro, banki nasienia, praktykę anonimowych dawców i inne skandaliczne praktyki, od długiego czasu dokonywała się już filozoficzna i teologiczna dekonstrukcja idei ojcostwa”.

Nawiązując do opisów biblijnych, nauczania Wojtyły czy Levinasa, o. Kupczak omówił wagę różnicy płciowej jako podstawowego miejsca doświadczenia inności oraz fundamentu poznania. Za Lewinasem wskazał też na podstawy relacji rodzic-dziecko: „Syn, córka, nie jest własnością. Faktu płodzenia nie pozwalają uchwycić ani pojęcie przyczyny, ani pojęcie własności”.

– Akt poczęcia nie jest aktem tworzenia, uczynienia człowieka. Mężczyzna i kobieta nie mają władzy nad procesem poczęcia. Mogą starać się o dziecko, ale nigdy nie osiągną pewności, że w akcie seksualnym to poczęcie nastąpiło. Ten brak kontroli i władzy nad poczynającym się człowiekiem jest bardzo ważny, bo w biologię rodzenia wpisana jest genealogia osoby. Ten brak kontroli i władzy nad poczęciem jest etycznym warunkiem i metafizycznym znakiem godności procesu poczęcia jak również samej poczętej osoby, czyli każdego z nas, bo ostatecznie każdy z nas narodził się w ten sposób – mówił dominikanin i dodał: „Pochodzenie od innego, które implikuje zależność i wdzięczność, sprawia, że człowiek nie może myśleć o sobie, jako absolucie. Sama struktura procesu poczęcia i wychowania pokazuje, że istotą ludzkiego życia jest zależność i pochodzenie od innego. Przyjęcie i zdanie sobie sprawy z promieniowania ojcostwa jest warunkiem ludzkiej dojrzałości, dorosłości”.

Miłość mężczyzny i kobiety jest zamierzonym przez Stwórcę obrazem odwiecznej miłości Ojca, Syna i Ducha Świętego. „Sercem tej ludzkiej, płodnej miłości jest odpowiedzialność za drugą osobę, która czyni z kobiety matkę a z mężczyzny ojca. Istotą miłości erotycznej jest fakt, że dokonuje się pomiędzy osobami. Miłość jest wzięciem odpowiedzialności za drugie ‘ja’ i sprawia, że w społeczeństwie bez ojców na nowo pojawiają się ojcowie i matki” – powiedział dominikanin.

Hiszpańska pisarka, filozof i antropolog, członkini Królewskiej Akademii Lekarzy prof. Blanca Castilla de Cortazar z Nawary swoje wystąpienie poświęciła tematowi „Dar ludzkiego rodzicielstwa”. „Żyjemy w czasach kryzysu rodziny. Co się stało z naszym społeczeństwem, że ojcostwo stało się czymś mniej oczywistym, swego rodzaju czarną dziurą? Problemem w naszym społeczeństwie jest kryzys genealogii osoby i kryzys miłości” – mówiła.

Zaznaczyła, że bycie dzieckiem i rodzicem nie jest tylko kwestią biologiczną, ale musi mieć również wymiar duchowy. Omawiając przyczyny kryzysu rodziny, wskazała na konsekwencje rewolucji przemysłowej, zaangażowanie kobiet w pracę zawodową, a także przyczyny socjologiczne, takie jak dysocjacja między małżeństwem a rodzicielstwem, niezgodę u mężczyzny na własną tożsamość syna. Przyczyny kryzysu męskości natomiast hiszpańska antropolog widzi w upadku struktur patriarchalnych, rozprzestrzenianiu się homoseksualizmu i dysfunkcjach płci.

– Dorośli mężczyźni czują się często zdezorientowani z powodu upadku zasad patriarchatu, zaniku hierarchicznych ról, również zaniku podziału na sferę publiczną reprezentowaną przez mężczyzn i prywatną, zarezerwowaną dla kobiet. Włączenie kobiet do szkolnictwa wyższego i we wszystkie dziedziny pracy, gdzie kobiety często są bardziej kompetentne, sprawia, że mężczyźni czują się niepewni swojej tożsamości. Ustawienie w zbiorowej świadomości tego, że ludzie są równi sprawia, że mężczyźni kwestionują swoją tożsamość, nie wiedzą, co znaczy bycie mężczyzną, czy ma to podłoże biologiczne, czy istnieją uniwersalne i trwałe wzorce kulturowe, czy to prawda, że wszystko jest kwestią wychowania. Czy mężczyzna może być wrażliwy, dbający o siebie, wyrażający emocje, rezygnujący z przemocy, czy może wtedy zostanie uznany za zniewieściałego? Mężczyźni w wieku 60-70 lat zostali wychowani do tego, by byli wierni w małżeństwie i utrzymywali swoje dzieci. Ci, którzy mają 30-40 lat muszą sprostać różnym wymogom: być dobrym mężem, kochankiem, powiernikiem, wrażliwym, współodpowiedzialnym za obowiązki domowe, dobrze wychowującym dzieci. Ludzie nie wiedzą, jakie cechy społecznie promować, żeby ułatwić określanie tożsamości – mówiła prof. Castilla de Cortazar.

Odniosła się do kryzysu antropologicznego: „Mówi się dziś nawet o aborcji - niezgodnej przecież z prawem do życia - jako prawie. 50 lat po rewolucji seksualnej doświadczamy głębokiego kryzysu antropologicznego, gdzie każda osoba jest wewnętrznie pęknięta i nieświadoma związku między swoim ciałem, tożsamością, miłością, prokreacją, za to promuje się rodzaj nijaki, neutralność. Największą wartością zdaje się być niezależność”. – Nikt nie ma praw do żadnego człowieka. Nawet rodzice nie mają praw do dziecka, ponieważ ono też jest osobą. W kontekście in vitro podaje się jako argument prawo do dzieci, tymczasem jest to nieprawda. Nie ma prawa do posiadania dzieci – zaznaczyła prelegentka.

Mówczyni zauważyła, że dziś neguje się różnice między płciami. Tymczasem Jan Paweł II wskazywał, że „różnica pomiędzy mężczyzną a kobietą leży nie tylko w działaniu, ale również w sferze bytu. Jesteśmy bytami komplementarnymi nie tylko biologicznie i psychologicznie, ale także ontologicznie. Płeć biologiczna jest tym, co jest nam dane, a płeć społeczna, kulturowa się rozwija w społeczeństwie”. Płci się nie zmieni nawet operacją, która nie pozmienia chromosomów, ani tym bardziej nie naruszy stanu ontologicznego.

– W naszych czasach, kiedy mówi się o tym, że aborcja jest prawem, miłość matczyna pozostaje ostatnią ostoją miłości, ponieważ ojcostwo już zostało zniszczone. Dziś atakuje się również macierzyństwo. Aby je chronić, mężczyzna musi odnaleźć w sobie ojcostwo – powiedziała hiszpańska pisarka wskazując za Janem Pawłem II, by wzorców w budowaniu rodziny, szukaniu tożsamości ojca i matki szukać w świętej rodzinie z Nazaretu.

Ostatni podczas pierwszej sesji wystąpił Marek Grabowski, filozof i socjolog, prezes Fundacji Mamy i Taty. Zaprezentował on projekty i badania prowadzone przez Fundację. Omawiając przyczyny współczesnego kryzysu rodziny, wskazał na „problem z tradycyjną moralnością, związaną z chrześcijaństwem. Mamy coraz mniej zaangażowanych, świadomych chrześcijan. Z drugiej strony mamy dawno już rozpoczęte procesy, np. w czasie industrializacji, spowodowane poborami czy szkolnictwem, związane z migracjami. To wszystko nie wpływa pozytywnie na gotowość ludzi do zawiązywania związków i sprzyja rozpadaniu tych zawartych. Małżeństwo trwa dziś średnio 12-14 lat”. Omawiając badania wskazał, że młodzi mężczyźni w Polsce w dużej mierze definiują się poprzez pracę. Jest ona dla nich źródłem satysfakcji i dochodu. Chcą rywalizować, być zauważonymi. Obawiają się czasów, w których żyją, boją się porażki rodzinnej, dlatego nie chcą się żenić. Obawiają się, że są zdolni do zdrady partnerki, nie mają do siebie zaufania, brakuje im charakteru czy kręgosłupa moralnego. Są także uzależnieni od świata wirtualnego. Najnowsza kampania Fundacji poświęcona będzie problemowi rozwodów.

Druga część konferencji przebiegała pod hasłem „Ojcowizna – Ojczyzna – Tradycja – dziedzictwo narodowe”. Wykłady wygłosili: prof. Wojciech Roszkowski, ekonomista i autor prac historycznych, wykładowca SGH, dr Massimiliano Signifredi, historyk, wykładowca Uniwersytetu Roma Tre oraz ks. prof. Jacek Grzybowski, filozof, prof. UKSW. Spotkanie prowadził dr hab. Paweł Skibiński, historyk, wykładowca UW.

Prof. Roszkowski podkreślił, że Jan Paweł II odnosił się do spraw swojej Ojczyzny, szczególnie podczas swoich pielgrzymek do Polski. Przypomniał następnie te kolejne wizyty oraz papieskie nauczanie na temat Ojczyzny i patriotyzmu z kluczowym stwierdzeniem z 1979 r.: Polski nie można zrozumieć bez Chrystusa. Mówił o pielgrzymce z 1991 r. gdy Jan Paweł II przypominał rodakom Dekalog i pierwszy raz podniósł głos przestrzegając przed fikcją wolności rozumianej w sposób liberalny – która w istocie zniewala. Wspomniał też o testamencie Papieża – Polaka, który żegnając się z Ojczyzną w 2002 r. mówił, że wszystkie jej trudne sprawy powierza Bożej Opatrzności.

Dr Signifredi zwrócił uwagę, że w przeciwieństwie do swych poprzedników, którzy jako biskupi Rzymu raczej odcinali się od swych korzeni, Jan Paweł II podkreślał swoje pochodzenie. Do tego stopnia, że po raz pierwszy w historii Kościoła, wbrew protokołowi, swój list apostolski „Rutilans Agmen” z 1979 r. podpisał ”Jan Paweł II, Polak”. Podkreślił, że Jan Paweł II w dziejach swojego narodu szczególnie upodobał sobie epokę jagiellońską – wielonarodową Rzeczpospolitą, w której mogły pokojowo współistnieć różne nacje a władcy nie byli „królami sumień” obywateli, choć wkoło w Europie szalały wojny religijne. – W koncepcji Wojtyły nie istnieje naród bez narodów sąsiednich, każdy naród ma swoją misje, swoje szczególne powołanie – powiedział dr Signifredi. Podkreślił też, że patriotyzm Jana Pawła II zdecydowanie odrzucał nacjonalizm jako degenerację idei narodu, prowadzącą do totalitaryzmu.

Ks. prof. Jacek Grzybowski w swoim wystąpieniu zastanawiał się, czy rozumienie Ojczyzny i narodu przez Jana Pawła II - jako społeczności naturalnej i formy życia wspólnotowego która wyrasta z egzystencjalno – relacyjnej sytuacji osoby czy rodziny – może być aktualne dziś, w mobilnym cyfrowym, wielokulturowym, migracyjnym i społecznie różnorodnym XXI wieku.

Dr Paweł Rojek, filozof, wykładowca UJ, w komentarzu do jednego z wystąpień zwrócił uwagę, że papieskie przesłanie nie ma jedynie wymiaru historycznego: papież wnosi trwały wkład do świata idei, czego przykładem jest jego homilia w 1979 r. na Placu Zwycięstwa w Warszawie. Zaznaczył, że wezwanie do Ducha św. jest formą epiklezy, czyli modlitwy liturgicznej nad darami ofiarnymi. Przypomniał, że przed tym wezwaniem Ojciec Święty wspominał dzieje Ojczyzny i „wszystko, co Polskę stanowi”, ukazując przez to, że ludzka historia jest darem, elementem liturgii dziejów.

Marek Jurek, poseł do Parlamentu Europejskiego, podkreślił w rozmowie z KAI, że nie ma państwa i wspólnoty obywatelskiej bez wspólnoty społecznej, zgromadzonej wokół określonych wartości, określonych tradycji i nadziei. – Zarówno Ojczyzna jak i patriotyzm rozwija się i ma swoja historię ale sama idea się nie zmienia, to stały paradygmat, w którym zawsze chodziło o przywiązanie, odpowiedzialność i poświęcenie – powiedział. Zwrócił uwagę, że wspólnota jaką jest Ojczyzna opiera się na naturalnej więzi a nie na projekcie politycznym . – Jan Paweł II był wielkim orędownikiem prawdy o znaczeniu narodu w życiu człowieka. Mówił, że jest to kluczowa wspólnota, najważniejsza ze wspólnot naturalnych, obok rodziny – podkreślił.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Płyta - Wojna totalna 300x400

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem