Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Jako ksiądz starałem się zrozumieć człowieka

2018-06-20 08:09

Monika Łukaszów
Edycja legnicka 25/2018, str. VI

Monika Łukaszów
Ks. Władysław to postać doskonale znana i rozpoznawana w wielu środowiskach

Ks. prał. Władysław Jóźków, emerytowany proboszcz parafii pw. Świętej Trójcy w Legnicy, obchodzi w tym roku 60-lecie swojego kapłaństwa. Z jubilatem, o długiej kapłańskiej drodze życia i posłudze duszpasterskiej w trudnych czasach, rozmawia Monika Łukaszów

Monika Łukaszów: – Kiedy zrodziło się u Księdza powołanie?

Ks. prał. Władysław Jóźków: – Przy okazji jubileuszu należy wspomnieć, czym jest powołanie i jak wygląda jego rozeznawanie. W moim przypadku powołanie dojrzewało przez lata. Wydaje mi się, że jeszcze pod sercem matki odczułem jakoś, że Pan Bóg może mnie wezwać do swojej służby i dorastałem do tego, by w pewnym momencie móc z pełną odpowiedzialnością odpowiedzieć Panu Jezusowi na Jego wezwanie: „Pójdź za Mną” – Panie oto jestem do Twojej dyspozycji. Zrozumiałem, że żniwo jest wielkie, a robotników wciąż jeszcze zbyt mało.

– Mając 13 lat, Ksiądz Prałat wraz z rodziną musiał opuścić rodzinne strony i pociągiem przyjechać do niewielkiej wsi pod Jelenią Górą. Pamięta Ksiądz tamte wydarzenia?

– Tak. Pamiętam tamte czasy. Urodziłem się na Kresach Wschodnich 12 stycznia 1933 r. w Chorostkowie, w województwie tarnopolskim, w archidiecezji lwowskiej, jako najmłodszy z synów Pawła i Heleny, z domu Skierów. Rodzice moi to bardzo religijni i pracowici galicyjscy wieśniacy. Ojciec brał udział w I wojnie światowej, a w II wojnie światowej walczyli moi bracia. Po zakończeniu wojny, w ramach repatriacji, zostaliśmy przesiedleni z Kresów Wschodnich na kresy zachodnie, do małej miejscowości pod Jelenią Górą. Tutaj, w 1953 r., skończyłem Liceum Ogólnokształcące. Maturę przyszło mi zdawać w roku, kiedy umarł, jak się wtedy mówiło: „przywódca postępowej ludzkości Stalin”. Pamiętam, jak po jego śmierci dyrektor szkoły zarządził apel i przekazał tę – jak mówił – tragiczną wiadomość. Wśród uczniów wybuchł śmiech. Konsekwencją naszego zachowania było to, iż maturę musieliśmy zdawać przed specjalną komisją, wydelegowaną przez Ministerstwo Oświaty. Zdali wszyscy oprócz jednej osoby.

– A później już Seminarium Duchowne i droga do kapłaństwa?


– Bezpośrednio po maturze złożyłem podanie do wrocławskiego Seminarium Duchownego i zostałem przyjęty. Na roku było 53 kleryków, dziś żyje jeszcze 11. Rektorem seminarium był wówczas ks. Aleksander Zienkiewicz, postać w środowisku wrocławskim dobrze znana. Wspaniały wychowawca i opiekun młodzieży akademickiej. Jeśli wspominamy przełożonych i wychowawców, to warto wspomnieć kard. Kominka, który często do młodych księży kierował słowa zachęty do gorliwej i apostolskiej posługi, mówił m.in. tak: „Pamiętajcie, że w naszym życiu mamy apostołować nie tylko rękoma złożonymi do modlitwy, ale także rękoma pomagającymi bliźnim”. Myślę, że w tym zdaniu zawiera się cała społeczna nauka Chrystusowego Kościoła. W 1958 r. z rąk bp. Bolesława Kominka otrzymaliśmy święcenia kapłańskie i dekrety kierujące do pracy duszpasterskiej w różnych parafiach rozległej archidiecezji wrocławskiej. Na obrazku prymicyjnym umieściłem słowa „Tobie, Panie, zaufałem, nie zawstydzę się na wieki” i „Pod Twoją obronę uciekamy się Święta Boża Rodzicielko”. Chciałem się oddać opiece Pana Jezusa i wstawiennictwu Matki Najświętszej w codziennej duszpasterskiej posłudze. Zawołanie z tego prymicyjnego obrazka głęboko zapadły w moje serce i stąd na obrazku z okazji obchodzonego jubileuszu również widnieje to zawołanie.
Swoją pracę duszpasterską zaczynałem jako wikariusz w parafii pw. Wniebowzięcia Najświetszej Maryi Panny w Żarach. Tam posługiwałem 3 lata i zajmowałem się także duszpasterstwem wojskowym. Następnie zostałem skierowany do parafii Matki Bożej Częstochowskiej we Wrocławiu, gdzie zetknąłem się z duszpasterstwem akademickim. W latach 60. XX wieku, pod przewodnictwem zasłużonego proboszcza ks. Korczyka, posługiwałem w Legnicy. Po 2 latach otrzymałem skierowanie do Wierzbic, niedaleko Wrocławia, w charakterze administratora parafii. Tam zetknąłem się z duszpasterstwem dzieci niepełnosprawnych, które były otaczane troskliwą opieką sióstr zakonnych. Było to dla mnie szczególne doświadczenie. Posługiwanie wśród tak cierpiących dzieci bardzo ukształtowało moją postawę, jako kapłana.

– I znowu Legnica…

– Tak, rok 1970 i powrót do piastowskiej Legnicy, jako administrator, wspomagając pracę proboszcza ks. Tadeusza Korczyka, a po jego śmierci w 1975 r. powierzono mi obowiązki proboszcza parafii Świętej Trójcy. I tu w charakterze duszpasterza parafii doczekałem się przejścia na emeryturę, co miało miejsce w 2008 r. Moja praca tutaj, to zwykła duszpasterska posługa przy ołtarzu, na ambonie, w konfesjonale, w kancelarii parafialnej. Poza tym życiem duszpasterskim była też troska o erygowanie i powołanie do istnienia nowych parafii na budujących się osiedlach i zabieganie o uzyskanie pozwoleń na budowę nowych kościołów. W tych latach posługi w Legnicy doczekałem się utworzenia kilku nowych parafii, m.in.: Matki Bożej Królowej Polski, Podwyższenia Krzyża Świętego, Najświętszego Serca Pana Jezusa, a później św. Joachima i Anny. Lata spędzone w Legnicy obfitowały w wiele ważnych wydarzeń, nie tylko dla historii miasta, ale także kraju. To były czasy stanu wojennego.

– Jak Ksiądz wspomina tamten czas?

– W Legnicy, poza zwyczajną pracą duszpasterską, przyszło mi też świadczyć posługę wśród ludzi pracy, w latach rodzenia się „Solidarności” i latach stanu wojennego. Jaka to była wtedy praca, to wszyscy wiedzą. W pewnym wywiadzie powiedziałem, że niełatwa to była praca, ale Pan Bóg nam błogosławił. Na wezwania ludzi pracy trzeba było się stawić. Nie można było zostawić ludzi walczących o wolność, w samowoli ówczesnych władców. Dlatego na każdą ich prośbę staraliśmy się, jako kapłani, wychodzić naprzeciw potrzebom i służyć w miarę naszych sił i możliwości tym wszystkich, którzy przez modlitwę walczyli o prawa ludzi pracy.

– Bał się Ksiądz, że dojdzie do rozlewu krwi, tak jak stało się to w Lubinie?

– Obawy miał każdy. Ale wola walki o prawdę, o zwycięstwo prawdy i sprawiedliwości była tak wielka, że wszelkie obawy schodziły na dalszy plan.

– W 1984 r. Ksiądz Prałat brał udział w pogrzebie zamordowanego bł. ks. Jerzego Popiełuszki

– Uczestniczyłem w tym pogrzebie w gronie ludzi pracy. Braliśmy udział w czuwaniu modlitewnym, a potem w uroczystościach pogrzebowych. Był tam też taki moment, że nad ranem, po zakończeniu czuwania przy zmarłym, poproszono, aby wszyscy wyszli na zewnątrz. W miejsce, gdzie miała zostać przeniesiona trumna z ciałem zamordowanego księdza. Jakimś sposobem zostałem jednak w kościele i byłem świadkiem ciekawego wydarzenia. Kiedy wszyscy wyszli już ze świątyni, grupa hutników z aparatami spawalniczymi zbliżyła się do trumny i otworzyła ją. Wówczas ekipa telewizji francuskiej fotografowała zmasakrowane ciało ks. Jerzego i właśnie te zdjęcia obiegły później cały świat. Następnie zaspawano trumnę i wyniesiono ją na zewnątrz, gdzie sprawowano Mszę św. polową.

– 60 lata kapłaństwa to piękny jubileusz. Proszę Księdza, jak na przestrzeni tych lat zmieniało się kapłaństwo?

– W mojej kapłańskiej posłudze nie miałem zbyt wiele czasu zastanawiać się nad tym, jak moja posługa się zmieniała. Stale byłem zajęty. Pracy nie brakowało. Prosiłem Pana Boga, aby dodawał mi sił, by na wyznaczonym przez Kościół posterunku wytrwać do końca. Na mojej kapłańskiej drodze spotkałem wielu kapłanów, z którymi współpracowałem, wobec których mam ogromną wdzięczność, bowiem wiele wnosili trudu w wykonywaną posługę. Przytaczając słowa kard. Gulbinowicza, mogę powiedzieć, że w moim duszpasterskim posługiwaniu starałem się zrozumieć człowieka. Starałem się zrozumieć jego zwykłe ludzkie problemy i w miarę moich możliwości starałem się pomóc w ich rozwiązywaniu. Sądzę, że warto nie tylko o tych uwagach i zaleceniach pamiętać, ale także wcielać je w życie.

Tagi:
wywiad kapłan kapłan

Nasze życie składa się z chwil

2018-12-05 11:10

Katarzyna Krawcewicz
Edycja zielonogórsko-gorzowska 49/2018, str. IV-V

Z ks. Jerzym Hajdugą rozmawia Katarzyna Krawcewicz

Rafał Babczyński
Ks. Jerzy Hajduga, kanonik regularny laterański, poeta, od 13 lat kapelan szpitala w Drezdenku, w „Aspektach” prowadzi „Przychodnię wierszy Kapelana”

KATARZYNA KRAWCEWICZ: – Czy do czytania Księdza wierszy trzeba się jakoś przygotować? Czy w ogóle trzeba jakiegoś przygotowania, żeby wejść w świat poezji?

KS. JERZY HAJDUGA CRL: – Nie, nie trzeba się przygotowywać. Ktoś, kto czuje wiersze, łatwo wejdzie w te moje miniatury. Natomiast jeśli ktoś wierszy nie lubi, nie czyta, to raczej też nie podejdzie do moich. Absolutnie nie trzeba mieć specjalnego wykształcenia, żeby brać się za poezję, ale musi być taka nuta w człowieku, która sprawia, że jakoś się tę poezję czuje.
Kiedyś myślałem, że jeśli ktoś ma artystyczną duszę i np. maluje, to wtedy lepiej odbiera również muzykę czy poezję. Ale teraz znam takich malarzy, którzy specjalnie nie czują poezji, po prostu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Abp Ryś: Maryjo, jesteś szczęśliwa, bo owocujesz Bogiem

2018-12-15 09:23

xpk / Częstochowa (KAI)

- Jesteś błogosławiona, bo jesteś szczęśliwa, bo owocujesz Bogiem – mówił na Jasnej Górze abp Grzegorz Ryś. Metropolita łódzki wygłosił rozważanie podczas Apelu Jasnogórskiego.

Piotr Drzewiecki
Abp Grzegorz Ryś

Odwołując się do psalmu responsoryjnego metropolita łódzki powiedział: "Szczęśliwy człowiek, który nie idzie za radą występnych, nie wchodzi na drogę grzeszników i nie zasiada w gronie szyderców, lecz w Prawie Pańskim upodobał sobie i rozmyśla nad nim dniem i nocą. On jest jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą, które wydaje owoc w swoim czasie. Liście jego nie więdną, a wszystko, co czyni, jest udane".

Biskup zaznaczył, że jest to psalm, który nas stawia na rozstaju dróg. "Można pójść drogą sprawiedliwych, ale można też pójść drogą grzeszników - można pójść drogą występnych. Patrzymy na ten psalm i widzimy Maryję, która miała w życiu męstwo wybrać, która miała w życiu męstwo zdecydować, która miała w sobie dość męstwa, żeby wziąć odpowiedzialność najpierw za Ciebie, kiedy zostałeś poczęty w Jej łonie. Potem miała odwagę wziąć odpowiedzialność za Kościół, który Jej powierzyłeś jako Matce na Golgocie" - powiedział abp Ryś.

Metropolita wskazywał, że Maryja jest szczęśliwa, bo nie weszła na drogę grzeszników i nie znała grzechu. "Szczęśliwa, bo jest zaprzeczeniem tych wszystkich naszych wyobrażeń, że szczęście jest w grzechu. Maryjo jesteś szczęśliwa, bo jesteś bezgrzeszna. Jesteś szczęśliwa, bo upodobałaś sobie w Prawie Pańskim, bo jesteś osobą modlitwy, bo jesteś Osobą modlitwy dniem i nocą. Jesteś szczęśliwa, bo zasadzona nad płynącą wodą, która jest Duch Święty - mówił abp Ryś. - Jesteś szczęśliwa, bo wydałaś i wydajesz ciągle owoc w swoim czasie. Błogosławiony jest Twój owoc – Jezus. Jesteś błogosławiona, bo jesteś szczęśliwa, bo owocujesz Bogiem. Jakie to jest szczęście owocować Bogiem. Twoje liście nie więdną, a wszystko co czynisz jest udane!" – wskazał metropolita łódzki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Były rzecznik Watykanu apeluje o pełne wyjaśnianie przypadków pedofilii w Kościele

2018-12-15 19:58

ts (KAI) / Watykan

Były rzecznik Stolicy Apostolskiej ks. Federico Lombardi SJ wezwał do pełnego opracowanie skandalu pedofilii wśród duchowieństwa. Jeśli Kościół katolicki nie zajmie się tą sprawą szczegółowo i we wszystkich aspektach, „będzie popadał z jednego kryzysu w drugi” - napisał włoski jezuita na łamach najnowszego numeru jezuickiego czasopisma „La Civiltà Cattolica”. Ostrzegł też przed określaniem tego tematu mianem rozdmuchanego lub próbą zamknięcia go. "To błędna droga" - uważa były dyrektor watykańskiego Biura Prasowego, który piastował ten urząd w latach 2006-2016.

BP KEP

Jego zdaniem Kościół katolicki nadal twierdzi, jakoby wykorzystywanie seksualne nieletnich było problemem Zachodu lub świata anglosaskiego. Niekiedy wśród zwierzchników kościelnych panuje „niewiarygodna naiwność”, stwierdził z ubolewaniem autor artykułu. Przestrzegł, że skandale pedofilskie mogą jeszcze wybuchnąć w innych krajach. „Trzeba patrzeć realnie, bardzo w tym pomaga rozsądna informacja” - dodał.

Włoski jezuita przypomniał, że już pierwszy wielki skandal pedofilii w USA w 2002 roku pokazał, że polityka instytucjonalnej samoobrony, tuszowania czy przenoszenia sprawców w stan spoczynku jest nietrwała. Media, niekiedy w sposób bardzo agresywny, wymogły na Kościele przejrzystość, która wcześniej była bardzo zaniedbana - podkreślił autor.

Przedstawiciele Kościołów powinni zdecydowanie oprzeć się skłonności do ochraniania siebie samych i instytucji, unikając niewygodnych sytuacji - zaznaczył ks. Lombardi. Zwrócił uwagę, że należy zdecydowanie odrzucić bagatelizowanie, tuszowanie i kłamstwo. Kościół musi się nauczyć „jasnego i przejrzystego komunikowania zarówno we własnych szeregach, jak i poza wspólnotą” - czytamy w artykule na łamach dwutygodnika „La Civiltà Cattolica”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem