Reklama

Gross-Rosen – miejsce poniżenia, ale i mocy ducha

2018-05-02 09:46

Ks. Piotr Nowosielski
Edycja legnicka 18/2018, str. VI

ks. Piotr Nowosielski
Gross-Rosen. Kamieniołom, miejsce ciężkiej pracy i śmierci wielu więźniów

21 kwietnia 2018 r., przypadała 35. rocznica powstania Muzeum Gross-Rosen w Rogoźnicy. Przez pierwszych 12 lat znajdowało się ono w granicach diecezji legnickiej. W tym okresie odbywały się tam zapoczątkowane już wcześniej uroczystości religijne, których kontynuację przejęto w obecnej diecezji świdnickiej

Przypomnijmy, że Muzeum znajduje się w pobliżu popularnej drogi łączącej Strzegom z Jaworem. Obejmuje ono obszar byłego hitlerowskiego obozu koncentracyjnego, który powstał w sierpniu 1940 r., jako filia obozu w Sachsenhausen.

Gross Rosen był obozem nastawionym na obsługę miejscowego kamieniołomu. Mordercza 12-godzinna praca w kamieniołomie, głodowe racje żywnościowe, brak należytej opieki lekarskiej, nieustanne maltretowanie i terroryzowanie więźniów zarówno przez załogę SS, jak i więźniów funkcyjnych, powodowały dużą śmiertelność. Stąd też był on postrzegany jako jeden z najcięższych obozów koncentracyjnych.

Zasadnicza rozbudowa obozu Gross-Rosen przypada na rok 1944. Zmienia się wtedy również jego charakter. Obok centrali w Gross-Rosen powstają liczne filie (ok. 100) zlokalizowane przede wszystkim na terenie Dolnego Śląska, Sudetów i Ziemi Lubuskiej. Ogółem przez Gross-Rosen – obóz macierzysty i jego filie – przeszło ok. 125 tys. więźniów. Do najliczniejszych grup narodowościowych należeli Żydzi (obywatele różnych państw europejskich), Polacy oraz obywatele Związku Radzieckiego. Szacunkowa liczba ofiar obozu Gross-Rosen wynosi około 40 tys.

Reklama

Obóz został wyzwolony przez Armię Czerwoną 14 lutego 1945 r.

Czas powojenny, czas zapomnienia?

– Po wojnie, przez 38 lat, obóz nie miał konkretnego właściciela, czy organu, organizacji, czy instytucji, która odpowiadałaby za ten teren. Pierwszy nadzór po wojnie pełnił Wydział Kultury Wojewódzkiej Rady Narodowej we Wrocławiu, potem np. ZBOWiD, nawet Muzeum z Auschwitz-Birkenau, potem Muzeum Okręgowe w Wałbrzychu. Otwarcie tutaj w 1983 r. Muzeum pozwoliło uratować to, co zostało – mówi dyrektor Muzeum Janusz Barszcz.

Czas działalności Muzeum

Dyrektor wymienia też podejmowane na przestrzeni lat działania. Najpierw porządkowanie i karczowanie terenu, stworzenie części muzealnej z poszerzeniem ekspozycji wystawienniczej, a z czasem jej unowocześnienie; realizacja dużego projektu konserwatorsko-remontowego pod nazwą „Kamienne piekło 1”; konserwacja 31 struktur budowlanych, zrekonstruowanie baraku mieszkalnego (było ich 36), wieży strażniczej (było ich 20), która obecnie pełni także funkcję punktu widokowego, oczyszczenie tzw. części oświęcimskiej i pozostałych części obszaru Muzeum wraz z kamieniołomem, który w międzyczasie został wykupiony z rąk prywatnych.

Cały czas jest też prowadzona praca oświatowa z młodym pokoleniem, prowadzone są badania naukowe wraz z gromadzeniem kolejnych materiałów i relacji świadków. Ostatnio zakończone zostały prace IPN w miejscu, gdzie odkryto zbiorową mogiłę. – Prowadzimy te wszystkie prace po to, aby to zabezpieczyć dla przyszłych pokoleń i liczymy na zwiedzających – dodaje dyrektor Barszcz.

Zwiedzanie

A skoro o zwiedzaniu mowa, warto docenić to, że w naszym regionie mamy miejsce, w którym dorośli mogą sobie przypomnieć, a młodsi poznawać bolesną część historii naszej Ojczyzny, Europy czy nawet świata. Pomocą w tym spotkaniu z historią służą muzealni przewodnicy. Jednym z nich jest Wojciech Skibiński, który rzeczowo opowiada o tym, co można w Muzeum zobaczyć.

Charakterystycznym obrazem tego miejsca jest dobrze zachowana Brama Obozowa oraz dwa przylegające do niej pomieszczenia.

– Dziś znajdują się w nich dwie wystawy: „Zaginione człowieczeństwo” mówi o tym, co stało się po dojściu Hitlera do władzy; druga dotyczy Kompleksu Riese w Górach Sowich, gdzie zgromadzeni w 13 podobozach więźniowie pracowali katorżniczo przy drążęniu sztolni – mówi p. Skibiński.

Baraki i place

Przekraczając bramę, widać pozostałości po drewnianych barakach, oraz części murowane, np. z łaźnią, piwnicami budynku tkalni, warsztatów szewskich. Po przeciwnej stronie znajduje się plac apelowy, z częścią kuchni obozowej. Jest też ściana śmierci oraz zrekonstruowany barak. – To dawny Blok nr 7. W nim mieszkali więźniowie, którzy pracowali na dwie 12- godzinne zmiany, po 300 osób na każdej zmianie – mówi p. Wojciech.

Kamieniołom

Miejscem katorżniczej pracy był niedaleki kamieniołom. – Roczne wydobycie granitu sięgało ok. 180 tys. ton. A metr sześcienny granitu waży ok. 3,5 tony. Dlatego gdybyśmy chcieli to roczne wydobycie załadować na wagony kolejowe, byłoby ich kilka tysięcy – wyjaśnia p. Skibiński. – Więźniowie pracowali razem z pracownikami cywilnymi, ale oczywiście wykonywali te najcięższe prace. Do obiadu, każdy z nich musiał z tego głębokiego wyrobiska wyjść 5,6 razy z ciężkim odłamkiem kamienia.

Każde z pokazywanych tu miejsc ma swoją szczególną historię, stąd też na jego zwiedzanie trzeba poświęcić ok. 2,5-3 godz.

Więcej informacji na ten temat znajdziemy pod adresem: www.gross-rosen.eu .

Modlitewna pamięć o Gross-Rosen

„Dobrze, że pamiętacie o tym miejscu wielkiego poniżenia człowieka, ale i miejscu, gdzie się okazywała moc ducha ludzkiego” – mówił 2 czerwca 1997 r. do więźniów tego obozu Jan Paweł II podczas niezapomnianego spotkania w Legnicy.

Wartość tego miejsca kaźni doceniał też pierwszy biskup legnicki Tadeusz Rybak, który znał je już wcześniej, jako miejsce modlitwy za pomordowanych. Zwyczaj ten został zapoczątkowany w listopadzie 1980 r. przez ojców dominkanów z harcerzami z Wrocławia. Od tej pory miejscowy proboszcz podjął się organizacji 2 listopada procesji żałobnej i modlitwy za zmarłych. W roku 1981, w dniach 25-27 września, odbył się Zlot Drużyn ZHP, noszących imiona bohaterów Szarych Szeregów. Podczas tego spotkania miała miejsce uroczystość odsłonięcia i poświęcenia tablicy upamiętniającej zamordowanego w tym obozie hm. Floriana Marciniaka, twórcę i pierwszego naczelnika Szarych Szeregów. Temu wydarzeniu przewodniczył bp Rybak, jako ówczesny wrocławski biskup pomocniczy. Kiedy został pierwszym biskupem utworzonej w 1992 r. diecezji legnickiej zarządził, aby co roku w pierwszą niedzielę września na terenie dawnego obozu spotykać się na wspólnej modlitwie za pomordowanych i ocalałych więźniów obozu. Zwyczaj ten jest kontynuowany do dzisiaj.

W krajobraz obozowy wpisał się także granitowy krzyż, który powstał z inicjatywy kapłanów i wiernych dekanatu Strzegom (ze śp. ks. dziekanem Stanisławem Siwcem na czele) w 1995 r. W roku 1999, po ogłoszeniu 13 czerwca przez Jana Pawła II 108 Męczenników, wśród których znalazł się więzień tego obozu, michalita ks. Władysław Błądziński, krzyż w dniu 5 września został uzupełniony o płaskorzeźbę, koronę z ciernia i tablicę pamiątkową, przypominającą tego błogosławionego.

Zapraszamy więc do odwiedzenia tego miejsca, może w jeden z wolniejszych weekendowych dni. Od 1 maja do 30 września Muzeum jest czynne od godz. 8.00 do 18.00.

Relacja dźwiękowa ze spotkania w Muzeum na stronach Radia Plus Legnica: www.legnica.fm, a fotogaleria na www.niedziela.diecezja.legnica.pl .

Tagi:
obóz koncentracyjny Gross‑Rosen Rogoźnica

Mądrość zjednoczenia z Jezusem

2018-08-14 11:02

O. Dariusz Kowalczyk SJ
Niedziela Ogólnopolska 33/2018, str. 33

Graziako/Niedziela
Kościół parafialny w Oleszycach. Malował Eugeniusz Mucha

Stajemy się tym, co jemy. Nie tylko w sensie materii, która, spożyta, staje się tworzywem naszego ciała, ale przede wszystkim w sensie słów, postaw, idei, które kształtują naszego ducha, nasze serce i rozum. Jezus w dzisiejszej Ewangelii stwierdza: „Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim”. Tak! Jesteśmy zaproszeni do zjednoczenia z Bogiem. Ojcowie Kościoła mawiali: Bóg stał się człowiekiem, aby człowiek stał się Bogiem. Nie chodzi tu o jakieś pomieszanie Boskości i człowieczeństwa, ale właśnie o zjednoczenie. Tak głębokie, jak to tylko możliwe. Tradycja wschodnia Kościoła mówi o przebóstwieniu. Na tym polega niebo, życie wieczne. Ciało i Krew Chrystusa oznaczają Jego osobową, rzeczywistą obecność. Żydzi oburzali się słowami Jezusa i mówili: „Jak On może nam dać swoje ciało do jedzenia?!”, bo prawdopodobnie rozumieli je zbyt zmysłowo, prawie kanibalistycznie. Mistrz z Nazaretu podkreśla jednak: „Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego (...), nie będziecie mieli życia w sobie”. Nikt z nas nie ma życia sam z siebie ani sam w sobie. Nasze życie pochodzi od Boga i tylko w Nim może znaleźć swe spełnienie. Dlatego świadome odwrócenie się od Boga oznacza śmierć wieczną, potępienie, które właściwie jest samopotępieniem, gdyż Bóg pragnie zbawienia każdego człowieka. Spożywanie Ciała Pańskiego, czyli przystępowanie do Komunii św., nie jest jednak jakimś magicznym rytem, lecz konsekwencją dobrych życiowych wyborów, a zarazem ich umocnieniem. Absurdem byłoby przyjmowanie Komunii św. jako pokarmu na życie wieczne przy jednoczesnym prowadzeniu życia sprzecznego z nauczaniem Jezusa w Ewangelii.

Sycić się Chrystusowym chlebem oznacza otworzyć się na mądrość, o której mowa w I czytaniu. Mądrość jest czymś innym niż inteligencja. Wszak diabeł jest inteligentny, ale nie jest mądry. W Księdze Przysłów mądrość woła: „Prostaczek niech tutaj przyjdzie!”. Bo często właśnie ludzie prości są mądrzejsi niż ci wykształceni, zaliczający samych siebie do elity. Mądrość jest bogobojna, służy dobru wspólnemu, a nie jakimś pokrętnym interesom. Paweł Apostoł też wzywa do bycia mądrymi, co oznacza m.in. rozsądne postępowanie. Najważniejszym jednak elementem mądrości jest zrozumienie, co jest wolą Pana. Rozeznawanie woli Bożej dokonuje się indywidualnie, ale jednocześnie potrzebuje wspólnoty, która się modli, wysławiając Pana, dziękując Mu za wszystko i prosząc o dary Ducha Świętego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Irlandia: katolicy liczą, że papież da impuls do odnowy Kościoła

2018-08-20 17:23

vaticannews.va / Dublin (KAI)

W sobotę Franciszek na dwa dni udaje się do Irlandii. Zastanie tam Kościół w poważnym kryzysie, który wynika w głównej mierze z zaniechania ewangelizacji i „ukulturowienia” wiary.

WIKIPEDIA

Dla większości Irlandczyków papieska wizyta będzie jedynie wielkim wydarzeniem publicznym. Niewielka mniejszość katolików, którym zależy na sprawach wiary, ma jednak nadzieję, że Franciszek da impuls do odnowy Kościoła – uważa o. Bartłomiej Parys. Jako werbista został on posłany na misję właśnie do Irlandii. Z ojczyzny misjonarzy stała się ona bowiem krajem misyjnym.

Symptomy kryzysu są bardzo poważne. W ciągu ostatnich 20 lat opustoszały kościoły. Brakuje też powołań. W ostatnich dwóch referendach katolicy świeccy opowiedzieli się przeciwko katolickiej wizji człowieka. Zagłosowali za małżeństwami jednopłciowymi i aborcją. Jak mówi o. Parys, przyczyn kryzysu jest wiele.

„Myślę, że ten kryzys był wielotorowy. Z jednej strony wiązał się on z tym, że Kościół w Irlandii, która odradzała się na początku XX wieku, stworzył całą strukturę socjalną, czyli szkoły, szpitale… W ten sposób otrzymał pewne przywileje, miał autorytet moralny – powiedział Radiu Watykańskiemu o. Parys. – Później, po ujawnieniu skandali autorytet ten został nadszarpnięty. Ponadto dokonała się kolonizacja kulturowa Irlandii przez kulturę laicką, którą przyjęto jako wyzwolenie ze starego systemu. Przestrzegał już przed tym młodych Jan Paweł II w 1979 r. Mówił im, że taki proces nadejdzie. A Kościół podjął za mało wysiłku ewangelizacyjnego. Masowość praktyk religijnych mogła trochę oszukiwać. Nałożył się na to proces pewnego «ukulturowienia» wiary, czyli zanikła wewnętrzna struktura wymagań wiary, wynikających z relacji z Chrystusem, a pozostały zewnętrzne formy, związane z obrzędami”.

Zdaniem polskiego misjonarza trwałą spuścizną chrześcijaństwa w Irlandii jest szczególna wrażliwość na drugiego człowieka. Prawdopodobnie jest to też jedna z dróg ponownej ewangelizacji tego kraju, pod warunkiem, że będzie to związane z wiarą i żywą relacją z osobą Jezusa Chrystusa – zastrzega o. Parys. Z tego też względu obecność Papieża Franciszka, który od samego początku swego pontyfikatu kładzie nacisk na potrzebę chrześcijańskiej bliskości, może się okazać bardzo skuteczna, choć będzie to obecność bardzo krótka.

Papież przybędzie do Irlandii już w najbliższą sobotę na zakończenie Światowego Spotkania Rodzin. Na zielonej wyspie pozostanie zaledwie 36 godzin. Z irlandzkimi katolikami spotka się dwukrotnie: w dublińskiej prokatedrze i sanktuarium maryjnym w Knock.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem