Reklama

Jesteście potrzebni światu

2018-04-11 14:49

Ks. Waldemar Wesołowski
Edycja legnicka 15/2018, str. I

Ks. Waldemar Wesołowski
Eucharystię w katedrze koncelebrowało ponad 150 księży

Wielkoczwartkowe przedpołudnie było czasem modlitwy duchowieństwa naszej diecezji pod przewodnictwem Biskupa Legnickiego w katedrze w Legnicy.

Wzięło w niej udział ponad 150 księży wraz z bp. Markiem Mendykiem i bp. Stefanem Cichym. Wspólnie z kapłanami modlili się ministranci, lektorzy, siostry zakonne oraz wierni, którzy w tym dniu składali życzenia swoim duszpasterzom.

– Sakrament święceń to coraz ściślejsze łączenie swojego życia z życiem Jezusa Chrystusa, dla zbawienia ludzi – mówił do zgromadzonych bp Zbigniew Kiernikowski. – Dziś ogarniamy w szczególny sposób kapłanów, którzy przeżywają różne trudności, doświadczenie choroby i cierpienia. W dalszej części homilii Biskup Legnicki odniósł się do słów Ewangelii mówiącej o wystąpieniu Jezusa w synagodze w Nazarecie: „Dziś spełniły się te słowa”. – To „dziś” trwa. Jest to „dziś” wierności Chrystusa, wierności Boga i naszej wierności. Jezus jest świadkiem wiernym, wszedł w posługę mesjańską, oddając życie. Wszedł w to czuwanie Boga nad człowiekiem. On jest posłanym, w którym my, kapłani i wszyscy wierzący, posługujemy, by ta prawda dotarła do ludzi.

Reklama

Bp Kiernikowski podkreślił, że dzisiejszy świat jest często zagubiony, dlatego potrzebuje nadziei życia. – Niesienie tej nadziei to nasza misja, posługa, przywilej i powód do swoistej dumy – mówił Kaznodzieja. Zaznaczył też, że to dzieło realizuje się w tajemnicy Krzyża, która ma stawać się częścią naszego życia.

Wielki Czwartek to dzień odnowienia przyrzeczeń składanych podczas święceń prezbiteratu, dlatego biskup Zbigniew przypomniał, że sakrament święceń to coraz ściślejsze łączenie swojego życia z życiem Jezusa Chrystusa dla zbawienia ludzi. – Podczas święceń potwierdzamy nasz wybór słowem „chcę”. – To wyraz tego, że pozwalam Bogu na jednoczenie się z Nim, by dawać siebie innym. To dokonuje się w posłuszeństwie. Ponieważ jesteśmy słabi, do tego dzieła potrzebujemy ducha i struktur, by mogło się ono w nas zrealizować – mówił bp Kiernikowski.

Na zakończenie Biskup Legnicki złożył wszystkim kapłanom życzenia. – Jesteśmy potrzebni światu. Trzeba nam ducha mądrości, gotowości do posługi. Cieszmy się kapłaństwem, cieszmy się z tego, że możemy służyć, nawet wtedy, kiedy spotykamy się z niezrozumieniem. Idźmy, jako ci, którzy są świadomi i oparci na Tym, który wydał samego siebie. Niech radość i zaufanie będzie naszą mocą do posługiwania.

Podczas uroczystej Eucharystii kapłani odnowili przyrzeczenia składane w dniu święceń. Poświęcone również zostały oleje dla chorych, katechumenów oraz krzyżma, których używa się w celebracjach liturgicznych. Przypomniano też księży obchodzących w bieżącym roku swoje jubileusze.

Tego samego dnia wieczorem Biskup Legnicki przewodniczył Mszy św. Wieczerzy Pańskiej, w której uczestniczyli księżą przełożeni legnickiego Seminarium, Kurii biskupiej, a także rzesza wiernych z parafii katedralnej oraz ponad 120 osób, które kolejny raz przeżywały czas Triuduum Paschalnego w formie rekolekcji, prowadzonych w Seminarium.

Podczas tej celebracji bp Kiernikowski obmył nogi dwunastu mężczyznom, naśladując w ten sposób pokorę i uniżenie Jezusa.

W homilii Biskup Legnicki przypomniał: – To Jezus zajął miejsce paschalnego baranka, którego krew chroniła przed aniołem śmierci. On dał chleb mówiąc: „To jest moje ciało za was wydane”. Pascha to zanurzenie nas, rozdzielonych przez grzech, w misterium Paschy, byśmy byli ludem, który żyje w jedności dzięki przebaczeniu – powiedział Ksiądz Biskup.

Tagi:
kapłaństwo Wielki Czwartek kapłani

Abp Ryś obmył nogi ponad 40 osobom

2018-03-30 11:27

xpk / Łódź (KAI)

Kościół chciał, aby się każdy zmierzył z tym obrzędem umywania nóg, żeby każdy zmierzył się z tym, że Chrystus klęka przed tobą jako niewolnik. Bo to pokazuje, jaka jest rzeczywiście relacja Boga do człowieka – mówił podczas wielkoczwartkowej liturgii abp Grzegorz Ryś. Pasterz łódzki zaprosił wiernych, by przystąpili do obrzędu mandatum. Do biskupa podeszło ponad 40 osób.

Piotr Drzewiecki

Mszą Wieczerzy Pańskiej, upamiętniającą pierwszą Eucharystię sprawowaną przez Chrystusa w Wieczerniku, Kościół rozpoczyna obchody Świętego Triduum Paschalnego. Liturgii sprawowanej w katedrze św. Stanisława Kostki w Łodzi przewodniczył arcybiskup metropolita łódzki.

O dwóch znakach wielkoczwartkowej liturgii Wieczerzy Pańskiej mówił w swojej homilii pasterz Kościoła łódzkiego. – Kościół więcej niż przez połowę swojej historii w Wielki Czwartek wieczór nie przeżywał Mszy świętej. Ludzie, którzy przychodzili wieczorem do kościoła, przeżywali tylko dwa znaki. Pierwszym było mandatum, to było umycie nóg – jeśli nie przyjął tego znaku, to nie było dla niego nic więcej. Komunii nie było! – podkreślił.

Mandatum nie było wydarzeniem jednorazowym dokonanym przez Jezusa. – Jezus nie zrobił mandatum raz w życiu. Nie chodzi o to, że Pan Jezus raz w życiu ukląkł przed apostołami i umył im nogi. Nie chodzi oto by to jednorazowo przypomnieć i na pewno nie chodzi o to, by to odegrać, ze ta liturgia to pobożny teatr, takie średniowieczne misterium. Zaraz wyznaczymy dwunastu do tego było komu nogi umyć, by przypomnieć sobie to, co Pan Jezus zrobił 2000 lat temu. Nie! To nie jest teatr, to jest liturgia! Jezus nie zrobił tego jednorazowo. To co Jezus zrobił pokazuje to, co Bóg robi wobec człowieka zawsze! – zaznaczył.

– Drugim znakiem – kontynuował kaznodzieja – z którym trzeba było się zmierzyć, a który i dziś też będzie, to obnażenie ołtarza. – Zdjęcie obrusu – szaty Jezusa! Ołtarz, który jest znakiem Jezusa zostaje nagi. Jak się zdejmuje obrus z ołtarza i ten ołtarz znak Jezusa zostaje nagi. To jest obraz Jezusa, który został sam, do bólu sam, bez swojej szaty, wszyscy uciekli! To jest ważny znak. To nie zabawy liturgiczne. Trzeba się mierzyć z gołym ołtarzem. Patrzę na goły ołtarz i widzę siebie, który uciekam zostawiając Jezusa samego – tłumaczył arcybiskup.

Kaznodzieja przypomniał też, że podczas ostatniej wieczerzy Jezus przyjmuje postać sługi kiedyś usługującego apostołom, a dziś każdemu człowiekowi. – On nam służy! To nie my Jemu służymy, to On nam służy! On się nie daje wyprzedzić w służbie i to jest doświadczenie fundamentalne dlatego Jezus mówi do Piotra, jak się w tym nie odnajdziesz niczego nie doświadczysz ode mnie! Nie będziesz miał żadnego udziału ze mną! (…) Nie przewracajmy ról! Nie uważajmy, że to my obdarowujemy Boga w spotkaniu z Nim, to On jest nieustannie źródłem wszystkich możliwych darów. To On nam posługuje. On jest cały dla nas. On jest zawsze pierwszy! – dodał celebrans.

Pod koniec homilii, arcybiskup łódzki skierował do zebranych w świątyni zaproszenie, by jeśli zechcą, przystąpili do obrzędu mandatum, a on umyje im nogi. W obrzędzie, odpowiadając na propozycję abpa Rysia, wzięło udział ponad 40 osób. Byli wśród nich mężczyźni i kobiety oraz dzieci. To pierwsze w ten sposób odbywające się mandatum w łódzkiej katedrze. Zwyczaj umywania nóg jest obecny tylko w liturgii wielkoczwartkowej i nawiązuje do tego, co uczynił Jezus wobec swoich uczniów.

Na zakończenie Mszy Wieczerzy Pańskiej, Najświętszy Sakrament został przeniesiony do kaplicy adoracji, która w tradycji polskiej nazywana jest ciemnicą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kraków: odsłonięcie mozaiki w Oknie Papieskim

2018-10-17 09:31

md / Kraków (KAI)

Z udziałem prezydenta RP Andrzeja Dudy z małżonką, biskupów i młodzieży odbyło się 16 października wieczorem odsłonięcie mozaiki na Oknie Papieskim. Wydarzeniu towarzyszył multimedialny pokaz na murach Pałacu Arcybiskupów Krakowskich. Zgromadzeni pod Oknem młodzi ludzie modlili się ponadto w ramach inicjatywy „Support dla Synodu”.

archidiecezja krakowska.pl
Odsłonięcie mozaiki św. Jana Pawła II w Oknie Papieskim

Mozaikę w Oknie Papieskim wykonała ze szkła weneckiego poznańska artystka Maria Czeska. Wizerunek papieża umieszczony jest na tle krzyża. Uśmiechnięty Jan Paweł II unosi dłoń w geście pozdrowienia. Na górze i na dole, znajdują się kwiaty, które mają nawiązywać do sukienki z cudownego obrazu Matki Bożej Kalwaryjskiej.

Odsłonięcia i poświęcenia mozaiki dokonał abp Marek Jędraszewski. „Zebrani dzisiaj w 40. rocznicę wyboru kardynała Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową, w dniu, kiedy nowy papież z rodu Polaków przyjął imię Jana Pawła II, jesteśmy przekonani, że błogosławi nam z nieba” – mówił.

Okno Papieskie na Franciszkańskiej 3 jest miejscem szczególnie drogim krakowianom. Jan Paweł II spotykał się tutaj z nimi, zwłaszcza z młodzieżą, podczas wszystkich swoich pielgrzymek do Polski. Prowadził serdeczne dialogi i pogawędki. Tę tradycję kontynuowali kolejni papieże – Benedykt XVI i Franciszek, którzy błogosławili mieszkańcom miasta i pielgrzymom z szeroko otwartego okna Domu Arcybiskupów Krakowskich.

Krakowianie gromadzili się pod Oknem przy okazji papieskich rocznic i uroczystości. Organizowane tu były koncerty i czuwania modlitewne. Szczególnie przejmujące było czuwanie mieszkańców miasta w dniach odchodzenia Jana Pawła II do domu Ojca. Wieść o śmierci papieża przekazał im w tym miejscu kard. Franciszek Macharski. Wiele osób prywatnych przychodziło pod Okno, zapalając świeczki i zostawiając wiązanki kwiatów jako znak pamięci o Janie Pawle II.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Warszawa: międzynarodowa konferencja „Wspólnota – rodzina – ojcostwo – współczesne wyzwania”

2018-10-17 20:44

dg, maj / Warszawa (KAI)

„Wspólnota – rodzina – ojcostwo – współczesne wyzwania” to tytuł międzynarodowej konferencji naukowej, która odbyła się 17 października w Warszawie w ramach obchodów XVIII Dnia Papieskiego pod hasłem „Promieniowanie ojcostwa”. Organizatorem konferencji jest Fundacja „Dzieło Nowego Tysiąclecia”, a partnerem merytorycznym Centrum Myśli Jana Pawła II. Patronat honorowy nad wydarzeniem objął Prezydent RP.

MARIAN SZTAJNER

Konferencja rozpoczęła się Mszą św. w kościele seminaryjnym Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Józefa Oblubieńca. Następnie obrady na Zamku Królewskim otworzył kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski. Gości przywitał też ks. Dariusz Kowalczyk, prezes Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Spotkanie poprowadził red. Grzegorz Górny.

O. prof. Jarosław Kupczak, dogmatyk z UPJPII, wystąpił z referatem pt. „Macierzyństwo i ojcostwo jako obraz miłości Boga”. Analizując dramat Karola Wojtyły „Promieniowanie Ojcostwa”, wskazał na obecne tam dwa konkurujące ze sobą humanizmy – jeden odrzucający Boga ze wszystkimi tego konsekwencjami i drugi – integralny, wskazujący na człowieka jako „homo religiosus” i jego transcendentne odniesienia, dopełniające ludzkie poszukiwanie prawdy. Te dwa humanizmy ukazane są przez przeciwstawienie sobie samotności i ojcostwa.

– Samotność jest doświadczeniem każdego człowieka. Ta fundamentalna samotność, o której mówi Wojtyła, jest dla niego skutkiem jakiegoś upadku. Polegał on na tym, że Adam nie potrafił udźwignąć ojcostwa i sprostać mu, dlatego zrzucił je jak brzemię, co jest centralnym tematem dramatu. To odrzucenie ojcostwa można rozumieć na dwa sposoby, po pierwsze jako opis każdego człowieka, mężczyzny i kobiety, po grzechu pierworodnym. Człowiek odrzucił promieniowanie ojcostwa Ojca Niebieskiego, dlatego jest fundamentalnie samotny – mówił dominikanin. – W drugiej, doczesnej perspektywie, odrzucenie ojcostwa to sytuacja każdego człowieka, który opiera się miłości i wybiera siebie, sprzeciwiając się w ten sposób podstawowemu prawu rozwojowemu swojej osoby. Takie odrzucenie ojcostwa i macierzyństwa to sprawa nie tyle naszego dziedzictwa, ile teraźniejszego wyboru każdego z nas. Wojtyła sugeruje, że te dwa wymiary odrzucenia ojcostwa i ludzkiej samotności są ze sobą związane, gdyż ojcostwo i macierzyństwo są najważniejszym sposobem wierności Ojcu Niebieskiemu i wierności wobec swojej natury. Dojrzałość mężczyzny realizuje się w ojcostwie, kobiety w macierzyństwie, fizycznym bądź duchowym – dodał teolog.

Znawca nauczania Karola Wojtyły zaznaczył, że wg. niego alienuje człowieka nie relacja z Bogiem, a odcięcie od Niego i religijna samotność. Nawiązując do myśli włoskiego filozofa Massimo Serettiego, wskazał również na problem współczesnego buntu przeciwko ojcostwu, dekonstrukcji tradycyjnego modelu rodziny oraz zniesienia różnicy płci: „W prometejskiej kulturze tylko człowiek nadaje sens takim rzeczywistościom jak ojcostwo i macierzyństwo, płeć, męskość, kobiecość, rodzina, małżeństwo. Natura okazuje się wyłącznie konstruktem kulturowym, mówi tylko o człowieku, nie odsyła do Boga. Zanim więc rozpoczęła się w laboratoriach technologiczna abolicja ojcostwa przez procedurę in vitro, banki nasienia, praktykę anonimowych dawców i inne skandaliczne praktyki, od długiego czasu dokonywała się już filozoficzna i teologiczna dekonstrukcja idei ojcostwa”.

Nawiązując do opisów biblijnych, nauczania Wojtyły czy Levinasa, o. Kupczak omówił wagę różnicy płciowej jako podstawowego miejsca doświadczenia inności oraz fundamentu poznania. Za Lewinasem wskazał też na podstawy relacji rodzic-dziecko: „Syn, córka, nie jest własnością. Faktu płodzenia nie pozwalają uchwycić ani pojęcie przyczyny, ani pojęcie własności”.

– Akt poczęcia nie jest aktem tworzenia, uczynienia człowieka. Mężczyzna i kobieta nie mają władzy nad procesem poczęcia. Mogą starać się o dziecko, ale nigdy nie osiągną pewności, że w akcie seksualnym to poczęcie nastąpiło. Ten brak kontroli i władzy nad poczynającym się człowiekiem jest bardzo ważny, bo w biologię rodzenia wpisana jest genealogia osoby. Ten brak kontroli i władzy nad poczęciem jest etycznym warunkiem i metafizycznym znakiem godności procesu poczęcia jak również samej poczętej osoby, czyli każdego z nas, bo ostatecznie każdy z nas narodził się w ten sposób – mówił dominikanin i dodał: „Pochodzenie od innego, które implikuje zależność i wdzięczność, sprawia, że człowiek nie może myśleć o sobie, jako absolucie. Sama struktura procesu poczęcia i wychowania pokazuje, że istotą ludzkiego życia jest zależność i pochodzenie od innego. Przyjęcie i zdanie sobie sprawy z promieniowania ojcostwa jest warunkiem ludzkiej dojrzałości, dorosłości”.

Miłość mężczyzny i kobiety jest zamierzonym przez Stwórcę obrazem odwiecznej miłości Ojca, Syna i Ducha Świętego. „Sercem tej ludzkiej, płodnej miłości jest odpowiedzialność za drugą osobę, która czyni z kobiety matkę a z mężczyzny ojca. Istotą miłości erotycznej jest fakt, że dokonuje się pomiędzy osobami. Miłość jest wzięciem odpowiedzialności za drugie ‘ja’ i sprawia, że w społeczeństwie bez ojców na nowo pojawiają się ojcowie i matki” – powiedział dominikanin.

Hiszpańska pisarka, filozof i antropolog, członkini Królewskiej Akademii Lekarzy prof. Blanca Castilla de Cortazar z Nawary swoje wystąpienie poświęciła tematowi „Dar ludzkiego rodzicielstwa”. „Żyjemy w czasach kryzysu rodziny. Co się stało z naszym społeczeństwem, że ojcostwo stało się czymś mniej oczywistym, swego rodzaju czarną dziurą? Problemem w naszym społeczeństwie jest kryzys genealogii osoby i kryzys miłości” – mówiła.

Zaznaczyła, że bycie dzieckiem i rodzicem nie jest tylko kwestią biologiczną, ale musi mieć również wymiar duchowy. Omawiając przyczyny kryzysu rodziny, wskazała na konsekwencje rewolucji przemysłowej, zaangażowanie kobiet w pracę zawodową, a także przyczyny socjologiczne, takie jak dysocjacja między małżeństwem a rodzicielstwem, niezgodę u mężczyzny na własną tożsamość syna. Przyczyny kryzysu męskości natomiast hiszpańska antropolog widzi w upadku struktur patriarchalnych, rozprzestrzenianiu się homoseksualizmu i dysfunkcjach płci.

– Dorośli mężczyźni czują się często zdezorientowani z powodu upadku zasad patriarchatu, zaniku hierarchicznych ról, również zaniku podziału na sferę publiczną reprezentowaną przez mężczyzn i prywatną, zarezerwowaną dla kobiet. Włączenie kobiet do szkolnictwa wyższego i we wszystkie dziedziny pracy, gdzie kobiety często są bardziej kompetentne, sprawia, że mężczyźni czują się niepewni swojej tożsamości. Ustawienie w zbiorowej świadomości tego, że ludzie są równi sprawia, że mężczyźni kwestionują swoją tożsamość, nie wiedzą, co znaczy bycie mężczyzną, czy ma to podłoże biologiczne, czy istnieją uniwersalne i trwałe wzorce kulturowe, czy to prawda, że wszystko jest kwestią wychowania. Czy mężczyzna może być wrażliwy, dbający o siebie, wyrażający emocje, rezygnujący z przemocy, czy może wtedy zostanie uznany za zniewieściałego? Mężczyźni w wieku 60-70 lat zostali wychowani do tego, by byli wierni w małżeństwie i utrzymywali swoje dzieci. Ci, którzy mają 30-40 lat muszą sprostać różnym wymogom: być dobrym mężem, kochankiem, powiernikiem, wrażliwym, współodpowiedzialnym za obowiązki domowe, dobrze wychowującym dzieci. Ludzie nie wiedzą, jakie cechy społecznie promować, żeby ułatwić określanie tożsamości – mówiła prof. Castilla de Cortazar.

Odniosła się do kryzysu antropologicznego: „Mówi się dziś nawet o aborcji - niezgodnej przecież z prawem do życia - jako prawie. 50 lat po rewolucji seksualnej doświadczamy głębokiego kryzysu antropologicznego, gdzie każda osoba jest wewnętrznie pęknięta i nieświadoma związku między swoim ciałem, tożsamością, miłością, prokreacją, za to promuje się rodzaj nijaki, neutralność. Największą wartością zdaje się być niezależność”. – Nikt nie ma praw do żadnego człowieka. Nawet rodzice nie mają praw do dziecka, ponieważ ono też jest osobą. W kontekście in vitro podaje się jako argument prawo do dzieci, tymczasem jest to nieprawda. Nie ma prawa do posiadania dzieci – zaznaczyła prelegentka.

Mówczyni zauważyła, że dziś neguje się różnice między płciami. Tymczasem Jan Paweł II wskazywał, że „różnica pomiędzy mężczyzną a kobietą leży nie tylko w działaniu, ale również w sferze bytu. Jesteśmy bytami komplementarnymi nie tylko biologicznie i psychologicznie, ale także ontologicznie. Płeć biologiczna jest tym, co jest nam dane, a płeć społeczna, kulturowa się rozwija w społeczeństwie”. Płci się nie zmieni nawet operacją, która nie pozmienia chromosomów, ani tym bardziej nie naruszy stanu ontologicznego.

– W naszych czasach, kiedy mówi się o tym, że aborcja jest prawem, miłość matczyna pozostaje ostatnią ostoją miłości, ponieważ ojcostwo już zostało zniszczone. Dziś atakuje się również macierzyństwo. Aby je chronić, mężczyzna musi odnaleźć w sobie ojcostwo – powiedziała hiszpańska pisarka wskazując za Janem Pawłem II, by wzorców w budowaniu rodziny, szukaniu tożsamości ojca i matki szukać w świętej rodzinie z Nazaretu.

Ostatni podczas pierwszej sesji wystąpił Marek Grabowski, filozof i socjolog, prezes Fundacji Mamy i Taty. Zaprezentował on projekty i badania prowadzone przez Fundację. Omawiając przyczyny współczesnego kryzysu rodziny, wskazał na „problem z tradycyjną moralnością, związaną z chrześcijaństwem. Mamy coraz mniej zaangażowanych, świadomych chrześcijan. Z drugiej strony mamy dawno już rozpoczęte procesy, np. w czasie industrializacji, spowodowane poborami czy szkolnictwem, związane z migracjami. To wszystko nie wpływa pozytywnie na gotowość ludzi do zawiązywania związków i sprzyja rozpadaniu tych zawartych. Małżeństwo trwa dziś średnio 12-14 lat”. Omawiając badania wskazał, że młodzi mężczyźni w Polsce w dużej mierze definiują się poprzez pracę. Jest ona dla nich źródłem satysfakcji i dochodu. Chcą rywalizować, być zauważonymi. Obawiają się czasów, w których żyją, boją się porażki rodzinnej, dlatego nie chcą się żenić. Obawiają się, że są zdolni do zdrady partnerki, nie mają do siebie zaufania, brakuje im charakteru czy kręgosłupa moralnego. Są także uzależnieni od świata wirtualnego. Najnowsza kampania Fundacji poświęcona będzie problemowi rozwodów.

Druga część konferencji przebiegała pod hasłem „Ojcowizna – Ojczyzna – Tradycja – dziedzictwo narodowe”. Wykłady wygłosili: prof. Wojciech Roszkowski, ekonomista i autor prac historycznych, wykładowca SGH, dr Massimiliano Signifredi, historyk, wykładowca Uniwersytetu Roma Tre oraz ks. prof. Jacek Grzybowski, filozof, prof. UKSW. Spotkanie prowadził dr hab. Paweł Skibiński, historyk, wykładowca UW.

Prof. Roszkowski podkreślił, że Jan Paweł II odnosił się do spraw swojej Ojczyzny, szczególnie podczas swoich pielgrzymek do Polski. Przypomniał następnie te kolejne wizyty oraz papieskie nauczanie na temat Ojczyzny i patriotyzmu z kluczowym stwierdzeniem z 1979 r.: Polski nie można zrozumieć bez Chrystusa. Mówił o pielgrzymce z 1991 r. gdy Jan Paweł II przypominał rodakom Dekalog i pierwszy raz podniósł głos przestrzegając przed fikcją wolności rozumianej w sposób liberalny – która w istocie zniewala. Wspomniał też o testamencie Papieża – Polaka, który żegnając się z Ojczyzną w 2002 r. mówił, że wszystkie jej trudne sprawy powierza Bożej Opatrzności.

Dr Signifredi zwrócił uwagę, że w przeciwieństwie do swych poprzedników, którzy jako biskupi Rzymu raczej odcinali się od swych korzeni, Jan Paweł II podkreślał swoje pochodzenie. Do tego stopnia, że po raz pierwszy w historii Kościoła, wbrew protokołowi, swój list apostolski „Rutilans Agmen” z 1979 r. podpisał ”Jan Paweł II, Polak”. Podkreślił, że Jan Paweł II w dziejach swojego narodu szczególnie upodobał sobie epokę jagiellońską – wielonarodową Rzeczpospolitą, w której mogły pokojowo współistnieć różne nacje a władcy nie byli „królami sumień” obywateli, choć wkoło w Europie szalały wojny religijne. – W koncepcji Wojtyły nie istnieje naród bez narodów sąsiednich, każdy naród ma swoją misje, swoje szczególne powołanie – powiedział dr Signifredi. Podkreślił też, że patriotyzm Jana Pawła II zdecydowanie odrzucał nacjonalizm jako degenerację idei narodu, prowadzącą do totalitaryzmu.

Ks. prof. Jacek Grzybowski w swoim wystąpieniu zastanawiał się, czy rozumienie Ojczyzny i narodu przez Jana Pawła II - jako społeczności naturalnej i formy życia wspólnotowego która wyrasta z egzystencjalno – relacyjnej sytuacji osoby czy rodziny – może być aktualne dziś, w mobilnym cyfrowym, wielokulturowym, migracyjnym i społecznie różnorodnym XXI wieku.

Dr Paweł Rojek, filozof, wykładowca UJ, w komentarzu do jednego z wystąpień zwrócił uwagę, że papieskie przesłanie nie ma jedynie wymiaru historycznego: papież wnosi trwały wkład do świata idei, czego przykładem jest jego homilia w 1979 r. na Placu Zwycięstwa w Warszawie. Zaznaczył, że wezwanie do Ducha św. jest formą epiklezy, czyli modlitwy liturgicznej nad darami ofiarnymi. Przypomniał, że przed tym wezwaniem Ojciec Święty wspominał dzieje Ojczyzny i „wszystko, co Polskę stanowi”, ukazując przez to, że ludzka historia jest darem, elementem liturgii dziejów.

Marek Jurek, poseł do Parlamentu Europejskiego, podkreślił w rozmowie z KAI, że nie ma państwa i wspólnoty obywatelskiej bez wspólnoty społecznej, zgromadzonej wokół określonych wartości, określonych tradycji i nadziei. – Zarówno Ojczyzna jak i patriotyzm rozwija się i ma swoja historię ale sama idea się nie zmienia, to stały paradygmat, w którym zawsze chodziło o przywiązanie, odpowiedzialność i poświęcenie – powiedział. Zwrócił uwagę, że wspólnota jaką jest Ojczyzna opiera się na naturalnej więzi a nie na projekcie politycznym . – Jan Paweł II był wielkim orędownikiem prawdy o znaczeniu narodu w życiu człowieka. Mówił, że jest to kluczowa wspólnota, najważniejsza ze wspólnot naturalnych, obok rodziny – podkreślił.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem